Rozwój osobisty

Kolejny Rok

2021 był dla mnie zdecydowanie ostatnim rokiem, jaki spędziłam w ,,zawieszeniu”. Mam wrażenie, że od kiedy przyleciałam do Australii, przestałam się czynnie rozwijać, tylko wciąż musiałam adaptować się do jakichś zmieniających się okoliczności. Cały czas priorytetem była praca i wiza, zamiast np. zdrowie, wiedza i osobiste sukcesy. Dlatego teraz, kiedy nie muszę się już zastanawiać nad wizą, ponieważ tę kwestię mam odhaczoną z listy do końca moich dni w Australii, to czas skupić się nad tym, co cały czas przeciekało mi przez palce przez ostatnie lata.

Przede wszystkim chciałabym zmienić w przyszłym roku pracę. Miejsce, gdzie pracuję bardzo aktywnie blokuje ludziom możliwość rozwoju- jeśli raz zacząłeś robić pewną rzecz, to będzie ona twoim obowiązkiem już na zawsze i jedyne, co możesz robić, to patrzeć, jak firma zatrudnia nowe osoby, żeby robiły to, do czego ty chciałeś dojść. Tylko dlatego, że tak jest wszystkim wygodnie i dzięki temu nadal możemy działać bez planu i na prędko. Poza tym, nasz zakład pracy kategorycznie odmówił nam możliwości pracy z domu, co jest conajmniej śmieszne w dobie koronawirusa- interweniowała nawet policja, ale niezbyt im się chciało pomóc. Wszyscy mają możliwość pracy z domu, kiedy jest to uzasadnione, tylko oczywiście nie nasza firma, bo wtedy okazałoby się, że menadżerzy są bezużyteczni i wszyscy potrafią pracować w zaciszu swojego domu bez ich copięciominutowego wtrącania się i sprawdzania. Dodatkowo mam nadzieję na podniesienie swoich kwalifikacji w nowym miejscu i głębsze zrozumienie, w czym jestem dobra. Obecna praca dała mi wizę i bezpieczeństwo, ale niestety zapłaciłam za to swoją ciężką pracą i zdrowiem. Dlatego nie ma sentymentów- nic już więcej stamtąd nie wyciągnę, czas pójść dalej.

Kiedy już uwolnię się od niewolniczej pracy, chciałabym bardziej zająć się swoim zdrowiem i wyglądem. Niestety obie te rzeczy były zepchnięte na dalszy plan przez poprzednie kilka lat. Cały czas sobie powtarzałam, że muszę wytrzymać, że muszę się starać, że muszę robić wszystko, aby moja ładniejsza połówka zaczynała w Australii nie od zera tak jak ja tylko przyjechała ,,na gotowe”. Chciałam samodzielnie zbudować coś, na czym oboje będziemy potem mogli tworzyć wspólne życie. Udało się, ale przeoczyłam moment, w którym fizycznie już nie dawałam rady i utrzymywała mnie tylko siła woli- przez co posypało się trochę zdrowie i wygląd. Do tego doszło przekonanie, że jeśli nie dostaję w pracy coraz bardziej wymagających zadań, to znaczy, że naprawdę do niczego się nie nadaję. Takie myślenie nadszarpnęło moje poczucie własnej wartości i odbiło się negatywnie na mojej ogólnej prezencji i tym, jak postrzega mnie świat. Na tym polu będę mieć mnóstwo roboty, żeby to wszystko odkręcić, ale jestem dobrej myśli. Muszę po prostu zacząć od ćwiczeń fizycznych (na przekór lekarzowi, który powiedział, że absolutnie nie da się tej jednej konkretnej rzeczy naprawić. I oczywiście nie miał racji- wrócę do tego jeszcze w jednym wpisie, bo może się przydać niektórym kobietom). Chciałabym też popracować nad postrzeganiem samej siebie, bo tutaj zatrzymałam się na etapie podstawówki. Muszę się też nauczyć, jak odpoczywać i się relaksować, ponieważ życie w ciągłym napięciu sprawiło, że już sama nie wiem, jak to jest się odprężyć. Ostatnim elementem tej układanki będzie nauczenie się trochę więcej na temat elegancji i ogólnej prezencji, bo życie to gra i wydaje mi się, że rozminęłam się z powołaniem- trzeba było zostać aktorką. Nie chodzi mi tutaj o sztuczne gesty i fałszywe uśmiechanie się do wszystkich, zakrawające o manipulację. Chodzi raczej o stanie się najlepszą wersją siebie. Niektórzy lubią magiczne sztuczki, ja lubię trenowanie siebie i nie postrzegam tego jako ,,kajdany, które krępują moją radosną ekspresję swojej osobowości” jak to zwkle postrzega mój ukochany. On umiłował sobie wolność, ja wolę zatopić się w samodoskonaleniu- bardziej mnie to uszczęśliwia niż nieskrępowana wolność.

Kolejną ważną rzeczą jest nauczenie się ojczystego języka mojej ładniejszej połówki. Szkoda byłoby nie wykorzystać tej okazji do przyswojenia sobie nowego języka obcego, szczególnie, że mam w domu osobę, która mówi w tym języku naturalnie (chociaż nauczyciel z niego kiepski). Poza tym, mam nadzieję, że może za rok czy dwa nadejdzie czas na powiększenie naszej rodziny i nie chciałabym być wykluczona z rozmów, jakie mój ukochany będzie prowadzić z dziećmi w swoim języku, a ja nie będę ich rozumieć. Wstyd mi, że nie nauczyłam się jego języka przez te wszystkie lata, szczególnie, że jesteśmy ze sobą już dosyć długo, ale zawsze była jakaś wymówka- a to studia, a to emigracja, a to roczny związek na odległość, a to praca i tak w kółko. Czas przestać uciekać, tylko usiąść i zabrać się do roboty (jako ścisłowiec wolę nauczyć się jednego równania z matmy, które daje mi możliwość rozwiązania setek zadań niż siedzieć i pieczołowicie wkuwać każde pojedyncze słówko z nowego języka, ale trudno- chcę tym językiem władać).

I ostatnia rzecz- roślinki. Postanowiłam hodować trochę jadalnych ziół, warzyw i kwiatów na balkonie, ale nie miałam do nich głowy przez ostatni rok. Poniosłam sromotną klęskę, najpierw je przelewając, a potem je zasuszając. Wiem, że moim błędem jest niepamiętanie o nich, dlatego biedaki umierają tam na tym balkonie, pozostawione samym sobie. Dlatego ostatnią rzeczą na nadchodzący rok będzie skupienie się na ich pielęgnacji (jeśli ma ktoś jakieś triki, ile podlewać i jak, to chętnie posłucham).

I to by było na tyle. Jestem w miarę zadowolona z mijającego roku i z nadzieją patrzę na ten nadchodzący. Jako że zaspokoiłam w 2021 potrzebę bezpieczeństwa (wiza) i przynależności (znajomi w pracy, związek), to czas sięgnąć w górę piramidy Maslowa i zrealizować marzenie o uznaniu (nowa praca) i samorealizacji (cała reszta marzeń na przyszły rok).

23 myśli na temat “Kolejny Rok

  1. Widzę, że wszędzie najszybszą drogą do awansu zawodowego jest … zmiana miejsca pracy. Nie licz tylko na awans w obszarze swojego wykształcenia, bo absolwent uczelni już z chwilą jej opuszczenia staje się osobnikiem ze zdezaktualizowaną, albo zbędną, wiedzą. Liczą się też t.zw. „umiejętności miękkie” … może coś na własnym rozrachunku?
    Powodzenia w Nowym Roku

    Polubienie

    1. Z tą nieaktualną wiedzą to smutna prawda- już po skończeniu danego kursu wiedza jest nieaktualna (zakładając, że w ogóle zostaje w głowie). Jedyny awans, jaki mogę mieć to ten związany z dziedziną, którą musiałam zgłębiać z racji pracy- ale akurat ją lubię, więc jest ok.
      Umiejętności miękkie są zdecydowanie niedoceniane- chcę się na nich skupić w tym roku, bo najwięcej nie zaranbiają ci, co dużo potrafią/ wiedzą, tylko ci, którzy dobrze kombinują i kreują poczucie, że ciężko ich zastąpić.
      I szkoda, że trzeba zmieniać pracę, żeby awansować. Nie rozumiem, czemu jest to opłacalne ze strony pracodawcy- przecież stary pracownik zna zasady, klientów, wewnętrzną politykę firmy, dokumenty, procedury- może czegoś tu nie dostrzegam, ale chyba mniejszym złem jest dać awans tej osobie, niż musieć szukać kogoś nowego.

      Polubienie

      1. Gdy byłem pracobiorcą to też się nad tym zastanawiałem, dlaczego pracodawcy tak niechętnie awansują doświadczonych pracowników i wolą zatrudniać nowych. I dopiero z punktu widzenia pracodawcy, a raczej managera (bo nigdy nie prowadziłem firmy wieloosobowej) zrozumiałem, że bezpieczniej jest mieć „zastępowalnych” pracowników niż wybijające się jednostki. Oczywiście to prawo funkcjonuje w firmach wyspecjalizowanych w jednym zakresie usług/produkcji realizujących masową produkcję (ekonomika się kłania). Po prostu nie można dopuścić do tego, aby odejście wykwalifikowanego pracownika, np.: lidera, eksperta, czy managera, mogło zaburzyć proces produkcyjny. Jedynym wyjściem w tej sytuacji jest nabycie praw akcjonariatu. Nie wiem, czy ta moja wiedza o rynku pracy w UE jest także aktualna na Twoim rynku pracy, ale warto to mieć na względzie. Myślę, że dobrze by było gdybyś na początku postarała się o przejęcie z firmy jakichś prywatnych zleceń …
        Życzę powodzenia w Nowym Roku 👍😘

        Polubienie

        1. Dziękuję za wskazówki.
          Wydaje mi się, że żeby przejąć takie zlecenia, musiałabym trochę się przekwalifikować na projektanta, konsultanta lub inżyniera projektu, a niestety właśnie ta wiedza jest pilnie chroniona w naszym zakładzie pracy i dostają ją o dziwo tylko nowi (którzy właśnie wszyscy odeszli, ale i tak zatrudniamy nadal nowych). W mojej sytuacji jest tak, że chyba nie chcą mnie awansować, bo mojej głupkowatej roboty nikomu nie chciałoby się robić (i nie chciało by im się jej tak szybko robić, bo Australijczycy mają dwie lewe ręce). Ze złośliwości powiem, że mam nadzieję, że będą mieć nie lada problem, żeby mnie zastąpić jak już zniknę.
          Jedyną opcją jaką widzę, to zacząć na świeżo gdzieś, gdzie nie mam jeszcze przyklejonej łatki ,,robol”, ,,nadgorliwy frajer do wykorzystania”- jak raz menadżer sobie wkręci, że może nas w jakiś sposób wykorzystywać, to koniec, żadne nowe umiejętności nie pomogą. Chociaż widzę potencjał w umiejętnościach miękkich- one więcej dadzą niż nowy kurs czy wiedza.

          Polubienie

          1. Zanim zdecydujesz się odejść to zaryzykuj i w jakimś momencie przekaż informację, że np. rozwiązanie danego problemu jest możliwe tylko w drodze zlecenia umowy. To jest faktycznie położenie na szali swojej przydatności w firmie, ale jednocześnie daje pogląd na sprawę. No i weź pod uwagę to, że moje rady mają zastosowanie w Europie, a u Ciebie mogą dać inny, nieciekawy wynik.

            Polubienie

  2. Dobrze, że ten miniony rok jednak był dla Ciebie pozytywny. Samoświadomość to pierwszy i najważniejszy krok ku własnemu rozwojowi. Nie każdy potrafi znaleźć w sobie dość motywacji, by coś w swoim życiu zmienić. Mówi się, że mamy to, na co się odważymy. Życzę Ci zatem w tym nowym roku jak najwięcej naprawdę dobrych zmian, miłości, powodzenia w pracy oraz zdrowia (tego nigdy za wiele). Odwagi w realizacji własnych marzeń 🙂

    Polubienie

    1. Podoba mi się to stwierdzenie, że w życiu mamy to, na co się odważymy. To daje poczucie siły sprawczej, że nasz los jest w naszych rękach i musimy wypracować siłę, by pchnąć go w odpowiednim kierunku.
      Oby nam wszystkim tej siły przybyło w nowym roku.

      Polubione przez 1 osoba

  3. Ależ mi to wszystko przypomina moje początki w USA. Najpierw praca w fabryce, jakoś trzeba było żyć. Potem praca u doradcy finansowego za darmo, bo jedynym wynagrodzeniem była możliwość nauki. Nie wiem jak długo jesteś w Australii, mi w Stanach na normalne życie zeszło około pięciu, sześciu lat.
    Życzę powodzenia i wytrwałości.

    Polubienie

    1. Trochę uspokaja mnie myśl, że moja wyboista droga tutaj jest normalna, ale z drugiej strony denerwuje mnie, że tak to musi wyglądać. Jakby nie można było ot tak od razu zacząć z normalnego poziomu. No nic. Jestem tu już cztery lata, więc czasowo podobnie- pewnie jeszcze rok mi zajmie wgryźć się w lepszy szczebelek na drabinie społecznej.

      Polubione przez 1 osoba

  4. Dużo planów jak na jeden rok, ale wierzę że wszystko się powiedzie i za rok przeczytamy tu, że wszystko się udało zrealizować. Życzę dużo siły i samozaparcia. A jako że wszystko zostało zapisane, to łatwiej będzie wrócić i skontrolować co się udało, a co nie 😊

    Polubione przez 1 osoba

  5. – nie tworzę żadnych podsumowań roku, który się skończył……
    – nie tworzę żadnych postanowień na rok,, który się zaczął…
    oczywiście z grubsza patrząc, nie traktujmy tego „żadnych” zbyt dosłownie i psychopatycznie,, bo czasem coś się czasem wymsknie jakoś niechcący, jakieś drobne podsumowanko, czy postanowionko, generalnie jednak tworzenie sobie problemów z niczego zajmuje znikome rozmiarowo miejsce i pełni dość marginalną rolę w moim systemie potrzeb, czy oczekiwań…
    p.jzns 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Z twgo, co obserwuję, to ludzie raczej skupiają się na pozytywach, podsumowując mijający rok, więc nie widzę tutaj tworzenia sobie problemów z niczego. Nie widzę tego również w chęci zmieniania się na nowy rok. Wręcz przeciwnie- to właśnie w braku zmiany dopatruję się tworzenia sobie problemów.
      Rozumiem za to, że walenie wszystkich postanowień na raz (lub oszukiwanie się, że od nowego roku coś się magicznie zmieni) nie ma sensu, więc rozumiem, czemu wiele osób pomija podsumowania czy postanowienia. Więc szczęśliwego Nowego Roku nam wszystkim.

      Polubienie

      1. ja przede wszystkim miałem sporą akcję przeporowadzkową, poprzedzoną sprzedażą starego domu i kupnem nowego, troche się to wlekło, po drodze byłó nieco nadprogramowych perturbacji, a teraz jest okres „rozsiadania” się w nowej siedzibie,i być może jakieś nowe perturbacje, tak więc okres Świąt, można uznać za pewien przerwynik, aczkolwiek też obfitujacy w rozliczne aktywności, za to data zwana uwownie „Nowy Rok” wypada w trakcie pewnego procesu, który jeszcze się nie zakonczył i kompletnie nie pasuje jako moment większsych bilansów i planów…

        Polubienie

        1. Może i ,,Nowy Rok” wypada w środku tego procesu, ale to taki śmieszny zbieg okoliczności, że w Nowy Rok weszło się w przenośni i do nowego domu weszło się fizycznie. Gratulacje i powodzenia w nowym lokum. Ja nigdy nie lubię pakować rzeczy, ale za to lubię je rozpakowywać w nowym miejscu- bo to zawsze bradziej ekscytujące!

          Polubienie

  6. Gratuluję sukcesów i mądrych postanowień. Wbrew pozorom właśnie nie pojedyncze, ale takie ogólne plany są najlepsze. Dają duże pole do manewru, a jednocześnie jeśli coś sknocisz, to bez żalu weźmiesz się za coś innego 😀
    Jeśli zmienisz pracę, to nic się nie zmieni w kwestii wizy?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s