Australia

Chiński Nowy Rok

Chiński Nowy Rok jest jednym z najważniejszych świąt w kalendarzu chińskim. Świętują go również inne azjatyckie kraje, a także państwa, w kótych mieszka znaczna ilość osób pochodzenia chińskiego (a także z Wietnamu, Malezji czy innych). Najczęściej świętowanie trwa dwa tygodnie (na czas których np nasza firma musi główkować, jak sprowadzić nasz towar z Chin i Malezji, bo wszystko jest zamknięte, albo nasi azjatyccy pracownicy masowo biorą wolne i wracają na wakacje do ojczyzny). Jest to święto ruchome, które wypada w drugi nów księżyca po przesileniu zimowym (czyli drugi nów księżyca po 22gim grudnia)- sprawia to, że Chiński Nowy Rok przypada na przełom stycznia i lutego (w tym roku jest to 1 lutego i z Roku Bawoła przechodzimy do Roku Tygrysa). Dopiero ostatnio połączyłam fakty i kapnęłam się, że Chińczycy nazywają to święto Wiosennym Festiwalem tak samo jak Celtowie i inne europejskie ludy, które świętowały pierwsze oznaki wiosny na przełomie 31 stycznia- 1 lutego (teraz zastąpiliśmy zgrabnie to święto innym: Matki Boskiej Gromnicznej bodajże 2 lutego). Wychodzi więc na to, że dla wszystkich ludzi z tamtych czasów najważniejsze było życie w zgodzie z zegarem natury i celebrowanie zmieniających się pór roku.

W Australii Chiński Nowy Rok jest obchodzony raczej tylko w ChinaTown, albo w dzielnicach, gdzie jest przewaga imigrantów pochodzenia azjatyckiego. Zabawy i świętowanie na pewno nie są aż na taką skalę jak w Chinach, ale miasto co roku organizuje wystawę rzeźb zwierzątek, jakie wchodzą w skład chińskich znaków zodiaku. Za każdym razem idę pooglądać wszystkie dwanaście zwierzaków- najczęściej większość rzeźb jest taka sama jak w poprzednim roku, ale około cztery figury się zmieniają i oczywiście rzeźba zwierzaka, pod patronatem którego jest obecny nowy rok, również jest zmieniona. Chiński znak zodiaku jest trochę inny niż nasze astrologiczne znaki zodiaku, do których jesteśmy przyzwyczajeni, ponieważ znak zodiaku króluje cały rok, więc wszyscy ludzie urodzeni od stycznia/lutego jednego roku do stycznia/lutego kolejnego roku, są spod tego samego znaku. Dopiero niedawno wzbogaciłam swoją wiedzę na temat Chińskiego Nowego Roku i dowiedziałam się, że znaki zodiaku i ich kolejność są związane z pewną opowieścią, którą chciałabym wam opowiedzieć w ramach ciekawostki:

Nefrytowy Cesarz (który jest najważniejszym bogiem w chińskich wierzeniach) zorganizował wyścig i zaprosił wszystkie zwierzęta do wzięcia udziału. W nagrodę za stawienie się na lini startu, cesarz obiecał nazwać poszczególne lata na cześć każdego ze zwierzątek, a kolejność miała być ustalona w zależności od tego, które miejsce w wyścigu zajął zwierzak. Na wyścig przyszło dwanaście zwierząt (patrząc na ilość gatunków na całej naszej planecie, to wyścig nie cieszył się zainteresowaniem, albo oferta cesarza nie była na tyle kusząca: ) ). Częścią wyścigu było przeprawienie się przez rzekę. Było to dosyć łatwe dla silnego i skutecznie prącego do przodu bawoła, jednak był on na tyle miły, że dał się przekonać przebiegłemu szczurowi, by bawół przeniół go przez rzekę. Tuż przed metą, inteligentny szczur przyspieszył i dotarł na metę jako pierwszy, bawół musiał zadowolić się drugim miejscem. Za nimi był dzielny tygrys, który dawał sobie dobrze radę przez cały wyścig, jednak rzeka zmiotła go trochę z kursu. Kiedy rozemocjonowany kot doszedł do siebie, udało mu się dobiec na metę jako trzeci (w tym roku mamy właśnie Rok Tygrysa, a jako że co dwa lata ,,panuje” również jeden z pięciu żywiołów, w tym roku mamy Rok Wodnego Tygrysa).

Szczur, bawół i tygrys

Kolejny na mecie był szczery króliczek, który o mal nie utonął w rzece, jednak miał na tyle szczęścia, żeby znaleźć unoszący się kawałek drewna, na który mógł się wdrapać. Zaraz za nim leciał charyzmatyczny smok, jedyne mityczne stworzenie w całym chińskim zodiaku. Byłby pewnie pierwszy na mecie, gdyby nie jego dobre serce, więc zatrzymał się po drodze, by ugasić ogień zagrażający pewnej wiosce (w kulturze azjatyckiej smoki są dobre, w naszej zachodniej raczej straszne). Kiedy zauważył dryfującego królika, użył swojego oddechu, żeby popchnąć go bezpiecznie na brzeg. Tym oto sposobem cieszący się popularnością królik dotarł na metę czwarty, nieświadomy pomocy od smoka- zaś nieustraszony smok przybył na metę piąty. Tuż za nimi biegł niezależny i niecierpliwy koń. Nie zauważył on jednak, że wokół jego nogi zawinął się towarzyski wąż, który tym samym oszczędzał swoją energię. Tuż przed metą mądry wąż zeskoczył na ziemię, wystraszył silnego konia i zajął szóste miejsce. Koń musiał zadowolić się siódmym.

Królik, smok, wąż i koń

Następni na mecie byli: nieśmiała owca (czasem zwana kozą), energiczna małpa i pracowity kogut, które współpracowały razem, przeprawiając się przez rzekę na tratwie. Kiedy były już bezpieczne po drugiej stronie, wpadły na metę jedno po drugim, zajmując miejsca: ósme (łagodnie usposobiona owca/koza), dziewiąte (zabawna małpa) i dziesiąte (praktyczny kogut).

Owca, małpa i kogut

Cierpliwy i wierny pies był do tej pory zajęty beztroską zabawą w wodzie. Dopiero, kiedy wyścig dobiegał końca, pies zabrał się do przejścia przez rzekę, dlatego dotarł jako przedostatni. I została nam już tylko szczera świnka, która zgłodniała podczas wyścigu, po czym zdrzemnęła się po posiłku i o mal nie została wykluczona z wyścigu. Na szczęście udało jej się obudzić na czas i tak oto kochająca świnka zamyka chiński zodiak jako dwunasty zwierzak.

Pies i świnka

Starałam się w historyjkę wpleść cechy charakteru, jakie przypisuje się poszczególnym znakom, a tym samym osobom urodzonym w roku danego znaku. Zastanawiało mnie też, czemu w chińskim zodiaku nie ma kota, przecież koty dosyć często pojawiają się w kulturze chińskiej- wszyscy widzieliśmy kotki szczęścia, machające jedną łapką w siedzącej pozycji. Otóż nawet i to jest wyjaśnione przez powyższą opowieść: kot miał tendencję do przysypiania, dlatego poprosił swojego przyjaciela szczura, by ten go obudził przed wyścigiem. Szczur o tym zapomniał z podekscytowania i tak kot przespał całą imprezę. Może dlatego teraz koty i szczury/myszy są największymi wrogami- wszystko przez ten dawny konflikt i chowanie urazy : )

O dziwo jeśli jesteśmy spod znaku zodiaku, który patronuje w obecnym roku (czyli jesteśmy np tygrysem), to ten rok (rok tygrysa) nie jest dla nas pomyślny. Jest to spowodowane tym, że podobno obrażamy bóstwa wieku tym, że urodziliśmy się pod tym samym znakiem, co patron obecnego roku. Nie mam pojęcia, dlaczego tak to działa. Moi chińscy znajomi nie umieli mi tego sensownie wytłumaczyć. Za to powiedzieli mi, że według ich kalendarza, wiek liczy się rocznikowo, czyli jeśli nasze dziecko urodzi się 31 stycznia, po czym 1 lutego będzie Chiński Nowy Rok, to takie dziecko ,,ma” już dwa latka (bo żyło w dwóch różnych latach).

Zdecydowanie mam sentyment do tej imprezy i w tym roku również udam się na fotograficzne polowanie, żeby zobaczyć, które z figurek zwierzaków się zmieniły.

19 myśli na temat “Chiński Nowy Rok

  1. Dziękuję Ci za bardzo ciekawy post. Od pewnej Polki mieszkającej w Korei słyszałam, ze jej syn według naszego kalendarza ma dwa lata, ale według kalendarza wschodniego ma trzy. Po lekturze Twojego wpisy wyjaśniło się, dlaczego tak jest.
    Udanego polowania z aparatem fotograficznym:)

    Polubienie

  2. post skomentuję po prostu lajkiem, a lajków używam dość rzadko, żeby się nie zdewaluowały, nie rozmieniły na drobne 🙂
    azjatyckie /dokładnie: wietnamskie/ świętowanie zaliczyłem kiedyś raz, na skalę lokalną… jakiś znajomy Wiet wkręcił mnie na imprezę z okazji takiego święta, niestety nie pamiętam już nazwy jakiego… byłem pod wrażeniem obserwując, jak to towarzystwo potrafi się fajnie, sympatycznie razem bawić… dodam, że alkohol do dyspozycji był hardkorowy: saki /naprawdę mocna wódka ryżowa, nie mylić z „sake”/… mimo to nie widziałem tam scenek przemocowych typowych dla imprez Białasów, nie widziałem nawet zbyt nawalonych osób, a przecież oni mają dość słabe głowy… było tak miło, że nawet wietnamskie disco polo dało się jakoś strawić…
    p.jzns 🙂

    Polubienie

    1. Haha, brzmi fajnie. Zawsze mnie zastanawia, ze Azjaci raczej są powściągliwi w pokazywaniu swoich emocji, szczególnie ci bardziej z północy kontynentu, a jednak umieją się bawić. Zawsze wszystko jest na tych imprezach kolorowe i głośne.
      Z azjatyckich alkoholi przerabiałam ostatnio soju- pyszne owocowe, wchodzi jak sok (co czyni go bardzo zdradzieckim).

      Polubienie

  3. Świat jest jedna wielka mieszanką wielu kultur i obyczajów. Te najstarsze kultury wzbudzają najwiecej zainteresowania i świetnie, że są kultywowane. Widać z tego, że mamy więcej sentymentu do minionych czasów niż do tego co dzisiaj. Z tego wynika, że chyba podążamy w złym kierunku zachłystując się komercją i coraz szybszym rozwojem technologii. Dobrze, że wciąż są ludzie, którzy kultywuje te stare obrzędy.

    Polubienie

    1. Stare obrzędy chyba dawały nam więcej możliwości, żeby czuć się częścią natury i jej cyklów. Teraz, kiedy się od tego odgrodziliśmy, czujemy się jak taki osobny byt, który do niczego nie pasuje. Przynajmniej ja tak mam, więc te stare festiwale, dożynki, przesilenia zimowe czy letnie są bliżej mojego serca.

      Polubione przez 1 osoba

  4. Przekornie poczekałem z tym komentarzem do dzisiaj – 2 lutego – bo dzisiaj jest wspomniane we wpisie święto – Matki Boskiej Gromnicznej.
    Po pierwsze jednak szczerze dziękuję za bardzo dobre wyjaśnienie tradycji i opowieści kryjących się za chińskim Nowym Rokiem.
    Przy okazji zastanowiły mnie wzmianki o zwiastunach wiosny na przełomie stycznia i lutego.
    Ja pamiętam ten okres jako apogeum zimy, do tego przysłowie: jak w Gromniczną z dachu ciecze, jeszcze zima się przewlecze.
    Oczywiście logika pyta: a co jak w Gromniczną jest mróz? Moja odpowiedź – koniec zimy tuż, tuż.
    Po drugie dziękuję za wzmiankę o celtyckich obchodach zimowego przełomu.
    Celtów rozumiem, ich klimat jest pod wpływem ciepłego prądu, Golfstorm.
    Znalazłem jednak również wzmiankę, że Słowianie też mieli taką tradycję.
    Jak się do tego ma Gromniczna?
    Napisałaś: ..”…teraz zastąpiliśmy zgrabnie to święto innym: Matki Boskiej Gromnicznej ).
    Zainteresowało mnie to „teraz”.
    Wikipedia podaje, że „Gromniczna” to jedno z najstarszych świąt katolickich. Wynika z tradycji żydowskiej – kobieta, 6 tygodni po urodzeniu dziecka, musiała iść do świątyni aby sie „oczyścić”. Maria musiała poddać się temu obrzędowi. Katolicy świętują to od około 314 roku.
    W tym okresie katolicy nie wychylali się poza Cesarstwo Rzymskie więc celtyckie tradycje nie były im znane i nie starali się ich zastępować.
    Co ciekawe, to chińska tradycja świętowania Nowego Roku nie ma dokładnie ustalonej daty, Wikipedia mówi – gdzieś między II a IV wiekiem. Czyli w tym samym przedziale czasowym co Gromniczna.
    Zgodzę się w jednym punkcie – gdy chrześcijaństwo przyszło do Polski i przyniosło ze sobą ponad 600-letnią tradycję świętowania 2 lutego, to oczywiście wykorzystało i w jakiś sposób przywłaszczyło sobie pogańską tradycję , która wypadała w tym samym okresie.

    Polubienie

    1. Cieszę się, że bajka o chińskim nowym roku się spodobała.
      Odnośnie tych zwiastunów wiosny na przełomie stycznia i lutego to też nie czuję się do końca przekonana. Gdzieś obiło mi się o uszy, że z tym świętem bardzo związany jest kolor biały ze względu na to, że w tym czasie rodzą się małe owieczki/ baranki i dzięki temu dawni ludzie mieli na przełomie stycznia i lutego mleko- to była chyba dla nich taka nadzieja, że do wiosny już niedaleko i wkrótce wszyscy spokojnie przeżyją okrutną zimę.
      Po tylu stuleciach ciężko stwierdzić, kto co od kogo odgapił. Nie pamiętam z lekcji historii czy katolicy wychylali się ze swojego Cesarstwa Rzymskiego czy nie, ale pewnie nie musieli się wychylać- informacje i wpływy kulturowe się przenikały. Ludzie i uczeni cały czas dzielili się wiedzą, podróżowali. W końcu Boże narodzenie ma też mnóstwo tradycji skopiowanych z Saturnaliów, które akurat były obchodzone w Rzymie, data obu świat różni się kilkoma dniami. Dlatego bardzo możliwe, że katolicy wcale nie wymyślili swojego święta w 314 roku, a podłapali pomysł od innych ludów, bo nie tylko Celtowie, ale i Słowianie (choć mało przekazów się zachowało), i Rzymianie, i cała zgraja innych grup wyznaczyła sobie święta w oparciu o to, co było najważniejsze w ich życiu- roczny cykl natury, który wyznaczał rytm człowieka ze względu na brak elektryczności i dostępnego od ręki jedzenia.
      W marcu jest kolejny,, nowy rok”- tym razem świętowany przez ludzi z Iranu- 21 marca to astrologiczny początek roku (zaczynany znakiem zodiaku Barana), początek astronomicznej wiosny, jak również i święto u Celtów zwane Ostara, skąd wzięło się nasze Easter- oba święta mają jako symbol jajka i zajączki. Iran świętuje inaczej, ale nadal świętuje początek wiosny.

      Polubienie

  5. „Wychodzi więc na to, że dla wszystkich ludzi z tamtych czasów najważniejsze było życie w zgodzie z zegarem natury i celebrowanie zmieniających się pór roku” – raczej dowodzi to tego, że ludzi wtedy i teraz interesowały… IMPREZY! Nieważne z jakiej okazji 😂
    Co do kota, to owszem, brał udział w wyścigu, bo kot jest zamiennikiem zająca/królika 🙂 Czyli mnie. BTW, to miłe, że „króliczek był szczery”. Poza tym to trochę dziwne, bo mój ex był smokiem, zatem pomógł mi dostać się na drugi brzeg. Jakoś tego, ku*wa w związku, nie zauważyłam! 😂
    A tak poważnie, to bardzo ciekawa opowieść, dziękuję 🙂
    Tak a propos wyścigu, to w zeszłą letnią olimpiadę Google wypuściło darmową gierkę, w której było wiele chińskich symboli. Grałyśmy namiętnie z Tamalugą 🙂
    A Ty jakim jesteś zwierzątkiem, oprócz kangura? 😀

    Polubienie

    1. Jak to było- chleba i igrzysk? I tyle ludziom wystarczy- najeść się i zająć umysł jakąś rozrywką.
      Jako że teraz mamy tygrysa, to myślałam, że będzie bum na rodzenie dzieci w azjatyckiej części społeczeństwa, ale mój starszy znajomy Chińczyk uważa, że tygrys jest spoko, ale tak naprawdę wszyscy chcą mieć dzieciaka smoka albo węża. Ciekawe, u nas wąż jest raczej negatywny- grzech i te sprawy. U nich to mądrość.
      Kot królikiem- faktycznie, miałoby to sens. Ja od siebie powiem tylko hał-hał, albo może woof-woof. A teraz odkicam w dal jak na kangura przystało.

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s