Z życia wzięte

Twoja dziewczyna to nie twoja matka

W życiu dziecka pierwszym wzorem, na jakim budujemy swój obraz kobiety, jest oczywiście mama. Z racji jej braku może to być inny żeński członek rodziny jak babcia, ciocia, siostra, kuzynka, ale jeśli mama jest obecna, to ona będzie źródłem naszych przekonań o płci pięknej.

Widzę w tym zarówno wielką odpowiedzialność, jaka spoczywa na tych matkach, jak i wielkie niebezpieczeństwo, jeśli ta rola im nie za bardzo wyjdzie, albo jeśli ich wzór nie jest zbyt ,,życiowy”. Jako że rola jest aż tak bardzo trudna, a sama znam jej trudy tylko w teorii i tym samym nie mam prawa do krytyki, to nie zamierzam czepiać się mam. To, jaki stereotyp kobiety przekazują swoim dzieciom jest uzależniony od tego, jak same zostały wychowane i z jakich czasów pochodzą, jaka była ich sytuacja życiowa. Chciałabym jednak pomarudzić na to, jakich stereotypów nauczył się od swojej mamy mój chłopak, ot tak, z zabawnego punktu widzenia.

Uważam, że mama mojego ukochanego ma fatalny gust jeśli chodzi o ubrania. Mało tego, nauczyła swojego syna, że rodzina polega na tym, że wszyscy żyją na kupie i niekoniecznie podejmują swoje własne wybory, tylko różne przedmioty przechodzą z rąk do rąk, a cena przedmiotu jest czasami o wiele ważniejsza niż to, czy przedmiot podoba się osobie obdarowanej. Zaowocowało to tym, że mój chopak z początku na siłę próbował kupować mi ubrania, bo przecież kobieta lubi się stroić i wydajemy krocie na nowe szmatki, a jak już są markowe, to jest to szczyt ekstazy. Dlatego nie raz wyciągałam spod choinki pakunek z falbaniastą bluzką, w której wyglądałabym jak nastroszony indor, albo gorzej, bluzkę ze zdobionymi rękawami i żabotami, której nie powstydziłaby się nosić żadna z moich siedemdziesięcioletnich ciotek. Na szczęście po tym, jak mój chłopak zaprosił mnie na przegląd szafy swojej mamy, kiedy to pani mama robiła selekcję i chciała mi oddać kilka rzeczy, mówiąc, że przecież tą sukienkę kupiła za 300zł, więc jest przekonana, że będę chciała ją mieć, jego próby uszczęśliwienia mnie ciuchami ustały, chyba jakaś zapadka w mózgu u przeskoczyła, a może wyobraził sobie jak by to było ściągać ze mnie ciuchy, które kiedyś nosiła jego mama. Trauma i kompleks Edypa gotowy : )

Kolejna prawda objawiona dotyczyła formy zaręczyn, gdyż pani mama nakładła mojemu lubemu do głowy, że pierścionek zaręczynowy musi być ogromy, conajmniej tak wielgachny, żeby wybranka twego serca miała problem z podniesieniem ręki, kiedy nosi ten byczy pierścień. No i taki właśnie dostałam, z kamieniem bijącym po oczach z promienia kilku kilometrów. Myślę, że nie potrzebnie robiłam temu pierścionkowi zdjęcie, żeby wysłać mamie i ją powiadomić. Jestem pewna, że gdybym miała balkon od strony północnej, to wystarczyłoby, żebym staneła na nim i mama na pewno zauważyłaby blask tego pierścienia aż z Polski : ) Normalnie noszę pierścionki z małymi oczkami, poza tym pracuję w laboratorium, więc nie mogę mieć biżuterii, dlatego ten biedny zaręczynowy pierścionek siedzi w swoim woreczku, a chłopak skrycie wierzy mamie, która nastraszyła go, że pierścionek pewnie mi się nie podoba, bo jest za mały. W sumie boję się go nosić nawet na mieście wieczorami, bo jeszcze mnie ktoś zabije w zaułku, chcąc ukraść pierścionek.

Ostatnią niedorzeczność udało nam się przepracować w miarę wcześnie- a było to wierzenie, że kobiety potrzebują przesadnego romantyzmu. I tak na naszą pierwszą kinową randkę mój chłopak wybrał nam film romantyczny. Było to w czasach, kiedy byliśmy już ponad rok ze sobą, więc jak dla mnie dosyć dobrze powinniśmy wtedy znać nasze gusta. Jednak mój ukochany postanowił uwierzyć mamie, że dziewczynki zawsze potrzebują romantyzmu, tylko wstydzą się o tym powiedzieć. Nie wiem, kto się na tym romantycznym filmie bardziej męczył, ale pierwszą połowę żarłam karmelowy popcorn, a chłopak dłubał w nosie, a przez drugą część chyba czyściłam okulary, więc nie widziałam już co robił ukochany. Dostaliśmy nauczkę- on, że należy wybrać normalny film, a ja, że należy bardziej stanowczo mówić, że nie chce się czegoś robić/ oglądać. Na kolejny film wybraliśmy film akcji i od tamtej pory oglądamy tylko takie. Uff.

Nie wiem, jak sprawa ma się z kobietami, bo sama będąc kobietą, nie umiem tego obiektywnie określić. Więc drodzy panowie, czy my kobiety też wierzymy w jakieś głupoty, może wyczytane z babskich kolorowych pisemek, które zaciemniają nam zrozumienie tego, czego tak naprawdę potrzebujecie? Czy raczej panowie częściej wpadają w tę pułapkę, w końcu wszyscy wszem i wobec głoszą, że ciężko jest zgadnąć, czego tak naprawdę chcą kobiety, bo ponoć one same nie wiedzą, czego chcą? : )

11 myśli na temat “Twoja dziewczyna to nie twoja matka

  1. sprawa właściwie mnie nie dotyczy, bo już od dziecka ostro wojowałem z wszelkimi autorytetami życiowymi /także matczynym/, nie poddawałem się żadnym wpływom i zabiegom pedagogicznym, ale temat znam z obserwacji, faktycznie całe mnóstwo ludzi jest dziwacznie uwarunkowanych przez wychowanie, a wśród nich panowie – maminsynkowie, którzy potrafią uprzykrzyć życie swoim kobitkom w swych dorosłych związkach, co prawda zwykle nie są to poważne sprawy, takie bardziej do śmiechu, ale czasem bywa to mocno upierdliwe dla tych pań, nawet na granicy rozpadu tego związku…

    nigdy nie kupowałem swoim kobietom ciuchów /także obecnej/, swoją rolę ograniczam jedynie do opiniowania i czasem delikatnych sugestii w stylu: „chętnie bym cię w tym zobaczył /a potem ci to zdjął 🙂 /”… zdarzały się jednak prezenty, do tego właśnie od mamy.. otóż kiedyś moja mama dużo wyjeżdżała za granicę i przywoziła różne regionalne ciekawostki odzieżowe… niektóre czasem trafiały do mnie z tekstem „daj to może swojej, może jej się spodoba”… no, to dawałem i liczyło się to jako prezent od mamy, a nie ode mnie… różne były dalsze losy tych ciuchów, czasem naprawdę trafiały w gust, ale nigdy na tym tle żaden problem nie powstawał…

    romantyzm?… słowo znam, jakoś tam je rozumiem (chyba?), ale tak na naprawdę, to ja nie wiem, o co chodzi… zawsze trzymałem się z dala od kobiet za bardzo „romantycznych”, kręcą mnie takie mniej romantyczne, wręcz pozbawione do minimum tego całego romantyzmu…
    a konsekwencją tegoż są np. wspólne wybory kinowe, zawsze uzgadniane kolektywnie, demokratycznie we dwoje i żadne romantyczne filmidła nie są wtedy brane pod uwagę, bo po co sobie fundować taką przykrość?…
    p.jzns 🙂

    Polubienie

    1. Subiektywnie powiem, że takie podejście mi się podoba : )
      Większość tych przekonań na temat płci przeciwnej weryfikuje później życie, poza tym większość jest i tak na tyle nieszkodliwa, że rezultatem tych nieporozumień jest raczej śmiech niż rozpad związku.
      Jednak zaciekawiła mnie jedna rzecz w tym komemtarzu- że to mama przekazywała podarki dla dziewczyny. Jak tak teraz o tym myślę, to nasuwa mi się stwierdzenie, że może mój chłopak też był takim pośrednikiem w prezentach. Tak samo jak w większości to matki kupują dziecku prezenty pod choinkę, a tatusiowie tylko podpisują się na karteczce, że prezent jest od obojga rodziców. W takim razie muszę zwrócić mojemu facetowi honor- może był tylko doręczycielem i niesłusznie posądziłam go o tragiczny gust : )

      Polubienie

      1. czyli Twój Luby okazał się mentalnym leniuchem i do tego skąpiradłem, któremu nie chciało się wymyślać i kupować prezentu dla Ciebie 😆
        za to mnie się przypomniało, jak kiedyś raz faktycznie kupiłem ciuszek dla swojej ówczesnej Pani, ale to była dość specyficzna sytuacja… ciuszkiem była jakaś fikuśna kombinacja z sex shopu w Norwegii, a wtedy w Polsce takich sklepów jeszcze nie było, branża dopiero zaczynała nieśmiało raczkować, więc ów zakup był swego rodzaju egzotyczną ciekawostką… teraz, gdy takiej odzieży jest mnóstwo na rynku brzmi to dziwnie, ale takie to wtedy były czasy 🙂

        zaś wracając do tematu, to faktycznie konlikt stereotypów, wzorców, czy nawyków wyniesionych z domu dotyczy zwykle spraw mało istotnych i zabawnych, ale czasem się zdarza coś na poważnie… kiedyś znajoma opowiedziala mi historię swojego rozstania i rozwodu ze swoim facetem… poszło o zarządzanie kasą w parze…
        ona pochodziła z rodziny, gdzie tata pracował sobie gdzieś, całą pensję oddawał żonie, sobie tylko zostawiał na przysłowiowe piwo po pracy…
        on miał ojca small biznesowego przedsiębiorcę, który trzymał łapę na budżecie domowym i wydzielał żonie jakieś sumy na wydatki domowe i jej własne potrzeby…
        jak widać dwa różne, przeciwstawne modele, nie do pogodzenia ze sobą… dziewczyna chciała narzucić swój model, chłopak swój i nie potrafili wypracować, dogadać własnego pomysłu na te sprawy… jedna draka, druga, trzecia, a na końcu puenta „nie ta, nie ten” i pozamiatane, związek się zakończył…

        Polubienie

        1. Nie no, sypialniane ciuszki raczej powinny być kupowane przez partnera, bo to ma służyć obojgu w zabawie. Ale takie na codzień nie- tu jestem niewdzięcznicą 😄
          Jeśli chodzi o pogląd na posiadanie dzieci, zarządzanie pieniędzmi, religię i podział obowiązków, to te stereotypy/wzorce są raczej nie do przeskoczenia. Trzeba popatrzeć, co robią rodzice potencjalnego partnera i jeśli sprawa wygląda podejrzanie już na wstępie, to wiać!

          Polubienie

  2. O gustach raczej się nie dyskutuje, natomiast o relacjach damsko męskich warto. Dawno, dawno temu, w ramach praktyk studenckich „trenowałem” na telefonie zaufania, i już wtedy zauważyłem znaczne rozpiętości w skali wagi zgłaszanych problemów. Teraz jest to na tyle rozbudowane, że … chyba nie warto się zagłębiać. Każdą sytuację, także te opisywane przez Ciebie, można ocenić pozytywnie i negatywnie, i to nie jest tylko rzecz gustu, ale i tradycji rodzinnych, zwyczajów środowiskowych, podświadomych relacji (np. superego, ego, id), kompleksów, itd., itp., … Jeżeli jednak ma to wpływ na codzienność życia, to może to być faktycznie problem trudny do zaakceptowania.
    Nie jestem fanem filmów, ale trawię każdy film obojętnie jakiego gatunku, jednak musi to być absolutnie najwyższa półka. Niestety śmieszą mnie do rozpuku filmy akcji (może dlatego, że trenowałem w spec służbach), gdzie bohater z 9 strzałowego pistoletu oddaje całe serie, a inny 9 mm kulą wyrzuca 80 kg. draba razem z oknem, albo kopniakiem podrzuca go do sufitu.
    PS. Szczególnie 😜🤣 uwielbiam romanse typu „Anna Karenina, Pretty Women”.

    Polubienie

    1. Tak, te filmy akcji (często robione na jedno kopyto) zahaczają często o komedię. Nie tylko w tym, że naginają zasady fizyki, ja np nawet się denerwuję, kiedy aktorzy grający rodziców mają oboje jasne oczy, a aktor grający ich dziecko ma brązowe, bo z perspektywy genetyki jest to niemożliwe. Mój tato z kolei bardzo cierpi na filmach historycznych, bo był nauczycielem i widzi wiele nieścisłości (cierpi też na tych filmach akcji, bo z nauczania przerzucili się do straży granicznej). Więc rozumiem ten śmiech z filmów. Wiele na to zasługuje.
      Z tymi stereotypami wyniesionymi z domu to najczęściej kończy się na śmiechu i są stosunkowo nieszkodliwe. Najważniejsze, żeby partner umiał przyjąć do wiadomości, że te konkretne gusta/ zabiegi/ czynności nie podziałają na drugą osobę. Ja mam wrażenie, ze mój chłopak długo nie chciał słuchać, ale im mama jest dalej, tym łatwiej jest te nieścisłości wyprostować.

      Polubione przez 1 osoba

      1. ja tak mam z filmami „sztuki walki i okolice”… oczywiście wiem, że to „tylko film”, bajka, że prawdziwa uliczna walka wygląda zupełnie inaczej, nie ma czasu i miejsca na żadne efektowne akrobacje, ale gdy te walki zaczynają przekraczać pewne umowne granice realizmu, to szlag mnie trafia i odpuszczam taki film 😆

        Polubienie

  3. Specjalistą od kobietnie jestem, ale wiem natomiast że przesada nigdy nie jest dobra, niezależnie w jakich sytuacjach występuje. Nie wiem na ile to co piszesz jest kwestią wychowania, a na ile stereotypów trwających od lat.

    Polubienie

    1. Może rodzice wychowują nas według stereotypów, bo taki stereotyp jest jak,, wiedza powszechna”. Tak czy siak najczęściej z tych stereotypów wychodzą tylko śmieszne nieporozumienia, które najczęściej łatwo naprostować, jeśli partner słucha.

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s