Z życia wzięte

Jak okazujesz miłość?

Często jesteśmy w związkach z idealną osobą, ale z czasem okazuje się, że nie czujemy się wystarczająco kochani, mimo, że według naszego partnera dokłada on należytych starań, żeby nas uszczęśliwić. A co jeśli nasze rozumienie miłości jest kompletnie inne niż naszej drugiej połówki? Co jeśli nie wyrażamy miłości w ten sposób, w jaki nasz partner tę miłość pojmuje? Spróbuję dzisiaj podzielić sposoby okazywania miłości na typy, z którymi zetknęłam się w życiu. Może odnajdziecie siebie w którymś z nich, albo dopasujecie opis do swojej drugiej połówki i będziecie mogli zacząć porozumiewać się jego językiem.

  1. Grupa praktyczna
    Czyli ci, dla których w związku najważniejsze jest dbanie o praktyczne potrzeby partnera, gdzie liczy się wypracowana atmosfera, sentymenty, stałość i zdroworozsądkowe podejście do życia. Osoby tworzące związki bezpieczne, ale nudne jak cholera. To zdecydowanie o mnie : ). Ci, którzy wolą kiedy wypełnicie dla nich dokumenty, zrobicie obiad, wypełnicie domowe obowiązki.
    – mamy tutaj podgrupę, dla której miłość oznacza, że partner dba o ich wygody, funduje drobne przyjemności, troszczy się o stan materialny domostwa, zapewnia sporą porcję dotyku i pozwala im doświadczyć luksusów od czasu do czasu
    -kolejną podgrupą będzie ta, która jako miłość rozumie troskę i oddanie, graniczące z poświęceniem, która stawia na pomaganie partnerowi, a wręcz wyręczanie go w niewygodnych obowiązkach, i tego samego oczekuje od partnera- że zdejmie im z barków nielubiany obowiązek, albo chociaż doceni ich poświęcanie się dla związku lub rodziny
    -i ostatnia podgrupa, w której umieściłabym tych, dla których związek powinien być pełen powagi, poczucia odpowiedzialności, planowania swojej przyszłości w oparciu o potrzeby drugiej osoby, którzy są trochę chłodni i widzą związek jako coś, co może polepszyć ich pozycję, więc oczekują, że partner będzie pracować na ich wspólny awans społeczny i nagradzać ich praktycznymi prezentami czy niespodziankami, a także pozwoli im rozwijać samych siebie w ciszy i spokoju, samotnie
  2. Grupa filozofów
    Stojąca w zupełnej opozycji do poprzedniej grupy. Ci ludzie w związku stawiają na porozumienie dusz. Interesuje ich rozmowa, dzielenie się przemyśleniami, w nosie za to mają praktyczne podejście do życia, albo stawiają je w najlepszym wypadku na drugim miejscu zaraz po dywagacjach filozoficznych. Jeśli nie zostaną wysłuchani, albo nie będą mogli wymieniać się z partnerem opiniami, poczują się odrzuceni.
    -mamy tutaj tych, dla których najważniejsze są rozmowy, słowny humor, górnolotne filozofowanie i wypróbowywanie razem nowości, cenią sobie przekaz informacji i bardziej docenią, że partner wysłuchuje ich fascynacji i przemyśleń na temat najnowszych odkryć, jakie wyczytał z artykułu, niż kiedy ten partner przygotuje obiad
    -podgrupa, która woli przyjaźń od miłości i przyciąga ją bezgraniczna akceptacja ich dziwactw ze strony partnera, uwielbiają nowości, najlepiej te najdziwniejsze i chcą czuć się wolni, mimo że są w związku, więc dla nich miłość to bezgraniczna akceptacja i danie im swobody
    – i najmniej zakręceni z tej kategorii, dla których ważna jest rozmowa, wspólne przeżycia z dziedziny kultury, spotkania towarzyskie, równość, partnerstwo, dla nich kochający patner to ten, który dla nich dba o swoją prezencję i dobre maniery, ale nie robi nic w zbyt przerysowany sposób, a do tego dzieli ich pasję do wydarzeń kulturalnych
  3. Grupa dzikusów
    O ile filozofowie są nieżyciowi, ale ,,bezpieczni”, ponieważ nie przeraża mnie rozmowa, o tyle grupę dzikusów nazwałam tak a nie inaczej, ponieważ mnie onieśmiela. Tutaj mamy tych, którzy przejmują inicjatywę, rządzą i przyciąga ich wygląd/ prestiż, chcą być doceniani, czasem i wielbieni, potrzebują również jakichś form rozładowania energii, a partner musi nadążać.
    -najbardziej aktywna podgrupa to ci, dla których miłość to pełna spontaniczność, nieustanne gonienie króliczka i flirt, dla nich miłość to odwzajemnienie ich energii, a także szczere i bezpośrednie zaangażowanie bez niedomówień, ponieważ tajemnice odbirają jako nie coś fascynującego ale jako zamach na ich zaufanie
    -podgrupa, dla krótej liczy się prestiż partnera, jakie wygody, lubsusy i pieniądze może nam zapewnić, dla nich ważne będzie, żeby partner ich dowartościowywał, a nawet czynił jakieś dramatyczne i popmatyczne gesty na pokaz, najlepiej wśród tłumu ludzi- tak, by wszyscy zazdrościli
    -i ostatania podgrupa, dla której spontaniczność też jest ważna, ale liczy się dla nich, że partner jest przede wszystkim kumplem i źródłem, z którego mogą czerpać pomysły i nowe nauki, dla nich miłość to odwzajemnianie poglądów i ideałów partnera, wspólne wypady na miasto, albo za miasto, dzielenie hobby i napędzanie ich radości życia
  4. Grupa emocjonalna
    Czyli ci, dla których najważniejsze są emocje, empatia, intymność i dbanie o wzajemną wrażliwość. Chyba najbardziej subtelna z wszystkich tych grup i mało ,,charakterystyczna” jak dla mnie, ale nadal odrębna.
    -najbardziej emocjonalna z tych podgrup to ta, która skupia się na estetyce, zmysłowości, poczucie piękna, i miłość jest dla nich czysto romantyczna, chcą wyidealizowanego związku i niesamowitych uniesień emocjonalnych, mają też tendencję do naprawiania ludzi i męczeńskiej miłości, dlatego czasami odgrywają ofiary, bo miłość wydaje im się pasmem wzlotów i upadków i wiecznej huśtawki emocjonalnej
    -trochę bardziej stonowana podgrupa składa się z tych, dla których miłość jest nierozerwalnie związana z domem i rodziną, życzą sobie bezpieczeństwa, troski, stałego zainteresowania ze strony partnera, a czasami nawet symbiozy z nim, więc mogą zacząć matkować swoim partnerom, uważają, że wszyscy są w stanie domyślić się, czego im trzeba, więc wymagają od partnera czytania w myślach
    – podgrupa z drugiego spektrum emocji, czyli ci lubujący się w tajemnicach, chcący pełnego oddania i zaangażowania, wymagający posiadania partnera na wyłączność i stawiający pożycie małżeńskie na samym szczycie swoich potrzeb, bez seksu nie ma dla nich miejsca na prawdziwe połączenie się z partnerem

To już chyba wszystkie grupy, które według mnie istnieją. Zawsze się mówi, że w miłości przeciwieństwa się przyciągają, ale ja jestem skłonna uwierzyć w inną złotą myśl, że miłość to nie fizyka tylko chemia, więc podobne rozpuszcza się w podobnym. Oczywiście musimy w jakimś stopniu uzupełniać się z partnerem (bo jak nie, to będziecie stać w sklepie przed lodówką z szynkami jak ja z moim byłym, bo byliśmy tak identyczni, że żadne z nas nie miało odwagi podjąć decyzji, którą szynę kupić z obawy o to, że nie spodoba się drugiej osobie), więc potrzebujemy, żeby partner miał trochę odmienne spojrzenie na życie i sposób funkcjonowania. Jednak musimy mieć jakieś ,,stałe”, które będą wspólne, żebyśmy nadal mogli się komunikować w sposób, jaki obie strony rozumieją. Nawet jeśli dobraliśmy się na zasadzie przeciwieństw, to warto wiedzieć, że druga połówka może potrzebować czegoś zupełnie innego, by czuć się kochana i akceptowana- i jeśli wiemy, co to jest, to robić to, przemówić do partnera językiem, który rozumie. Dlatego ja wysłuchuję mojego chłopaka o drugiej w nocy z najnowszą rozkminą po obejrzanym filmie, a on załatwia za mnie sprzedaż naszej starej lodówki. Ale i tak czasami wojujemy o to, że ja mogłabym być trochę bardziej spontaniczna, a on trochę bardziej praktyczny. Może się kiedyś od siebie nauczymy.

6 myśli na temat “Jak okazujesz miłość?

  1. Myślę, że w życiu bywa tak, że wymienione przez Ciebie grupy cech charakteryzujących np. miłość raczej nie występują oddzielnie, a bardzo często przenikają się wzajemnie. I nie musi to wynikać np. z upływu czasu, nabytej wiedzy i doświadczenia, ale z różnych sytuacji życiowych, które determinują zmianę zachowań. A więc masz rację, że warto się uczyć od siebie i … dla siebie.

    Polubienie

    1. Czasami wydaje mi się, że najsilniejsze cechy charakterystyczne nigdy się nie zmieniają, a raczej wzmacniają z wiekiem. Przynajmniej na razie widzę to po mojej ostrożności i po marudności mojej babci, ale być może jest jeszcze za wcześnie, żeby stwierdzić to ze stuprocentową pewnością.

      Polubienie

  2. na pytanie tytułowe mam lakoniczną odpowiedź: bezpośrednio… rzecz jasna nie oznacza to jedynie samej cielesności, niemniej jednak jest to bazowy filar mojego (udanego) związku /oparty na fundamencie dobrej komunikacji/, zaś oboje z moją Lady jesteśmy kompatybilni w tym temacie… zresztą gdyby nie ta kompatybilność, to nie byłoby tego związku, tylko co najwyżej układ kumplowski…

    tak w ogóle, to tematem „miłość” zajmuje się u mnie bardziej czucie /myślenie intuicyjne/ niż intelekt /myślenie dyskursywne/, niemniej jednak Twoja analiza wydaje się być dość ciekawa i gdy tak spojrzę na te punkty, to widzę, że w każdym z nich są podpunkty, które jakoś do mnie by pasowały, zaś niektóre są mi obce, czyli reprezentuję jakiś typ „mieszany /podobnie też jest z moją Lady/, nawet w obrębie jednego podpunktu jednego punktu… weźmy na ten przykład ostatni podpunkt punktu czwartego: kwestia kompatybilności w „mizianku” jest dla nas kluczowa, ale nie traktujemy się jak przedmioty, lecz jako podmioty partnerskie, zaś „pakt na wyłączność” nie jest wynikiem jakiś wstępnych ustaleń reguł gry, lecz prostą konsekwencją wspomnianej kompatybilności… mówiąc prostszym językiem: nasze pożycie jest na tyle satysfakcjonujące dla obojga, że żadne „skoki w bok” po prostu nie przychodzą nam do głowy…
    p.jzns 🙂

    Polubienie

    1. Wygląda to na bardzo fantastyczny związek. I jak dobrze było to zauważone- partnerzy albo muszą mieć podobne pojmowanie tego jak się miłość wyraża, więc oboje lubią albo rozmowę, albo wspólne hobby itd, albo muszą nauczyć się, co należy robić, żeby druga osoba poczuła się kochana poprzez,, przemówienie jej językiem ” i np posprzątanie kuchni jako formy wyrażania miłości. Pewnie każda osoba jest typem mieszanym, bo jednak jako ludzie mamy wiele potrzeb i wyrażamy miłość na wielu różnych płaszczyznach, jeśli jednak miałabym wybrać totalnie okrojoną wersję, to nie przeżyłabym bez,, praktycznych czynów ” ze strony partnera, dorzucić do tego jeszcze przytulanie i na pewno wytrzymałabym bez całej reszty bardzo długo. Z kolei cała reszta bez tych dwóch nadrzędnych rzeczy raczej nie byłaby wystarczająca.
      Życzę Wam dużo miłości.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s