Przemyślenia

Wygląd ma znaczenie

Jakiś czas temu na pewnym blogu lub Instagramie pojawił się wpis mówiący o tym, jak bardzo krzywdzące są stereotypy pielęgnujące przekonanie, że można być albo ładną, albo mądrą dziewczyną. Post był głównie nastawiony na to, że dyskryminuje się dziewczyny z dużym biustem i odmawia im się inteligencji lub umniejsza ich osiągnięcia przez pryzmat biustu. Cała rzesza kobiet klepała się po plecach pod tym postem i uważała, że w naszym zaawansowanym społeczeństwie powinniśmy przestać oceniać ludzi po wyglądzie. Piękna idea, niestety niemożliwa do spełnienia i jest kilka powodów dlaczego.

W pierwszej kolejności człowiek nie tylko jest istotą myślącą, ale również intuicyjną i biologia stworzyła nas tysiąclecia temu tak, żeby pomóc nam przetrwać, więc nadal mamy naleciałości tego mechanizmu przetrwania. Mówi nam on, że powinniśmy się trzymać zdala od brzydkich osobników (np z trądzikiem), bo może są chorzy, bo może się zarazimy, bo może nasze dzieci z tym osobnikiem też będą chore. I nie ważne jak bardzo będziemy się starać i traktować wszystkich równo, na poziomie podświadomym nadal będziemy faworyzować ludzi ładnych. Dzieci mają duże oczy i śliczne buźki nie bez przyczyny- mają za zadanie zaczarować swoim wyglądem dorosłych, bo to zwiększa ich szanse na to, że dorośli się nimi zaopiekują i pozwolą im przetrwać. Lubimy również ładne pejzaże, urocze zwierzątka, ładne ubrania, obrazy, zachody słońca, więc dlaczego myślimy, że będziemy w stanie zobojętnić się na wygląd innych? Ładni studenci nadal mają lepsze oceny na zajęciach (jak na przykład nasi panowie na chemii organicznej, prowadzonej przez napaloną panią profesor), albo gorsze, kiedy muszą się zmagać z zazdrosną wykładowczynią (jak moje koleżanki na laboratorium z innej chemii, gdzie pani doktor obniżała oceny wszystkim ładniejszym dziewczynom, mimo że miały rozwiązane zadania i wynik taki sam jak ja i moja trędowata buzia : )). Bardzo trudno jest oddzielić to, jakie sygnały złapała nasza podświadomość i jak oddziałuje na nasze świadome wybory.

W drugiej kolejności, i to jest dla mnie najlepszy argument, w dawnych czasach kobieta miała wyglądać i być ozdobą męża, a nie się uczyć i zajmować tego typu głupotami. Człowiek to leniwa bestia i mało kto z nas będzie się super ekstra starać i wyprówać sobie flaki, skoro można przeżyć życie miło i przyjemnie trochę mniejszym kosztem. Wtedy wystarczyło ładnie wyglądać i być miłym, żeby dobrze wyjść za mąż i ustawić się do końca życia. I kobiety grały w tę grę, dlatego utarło się, że te ładne nie są mądre. Utarło się również, że te ładne są dobre, a złe są brzydkie, co dobrze widać na przykładzie wszystkich księżniczek Disneya, które są ładne i mają dobre serduszko, a wszystkie złe czarownice są brzydkie i złe. Niemniej jednak, stereotyp ,,ładna i głupia” napędzały kobiety przez bardzo długie stulecia, ponieważ tego wymagało od nich społeczeństwo: wyglądać, a naukę zostawić mężczyznom.

Po trzecie, czytając wypowiedzi kobiet pod tamtym postem, zastanawiałam się, dlaczego panie tak bardzo wojują z tym, że ktoś im kazał zasłonić bardzo głęboki dekolt na uczelni, albo wskazywał, że biuro to nie jest miejsce odpowiednie do noszenia cienkiej bluzki bez stanika. Z jednej strony miło byłoby, gdybyśmy mogli nosić to, co chcemy, ale ta cienka bluzka bez stanika w biurze jest tak samo nietaktowna jak przyjście do tego biura w dresie, a z tą drugą opcją rzadko kto wojuje. Na mieście, proszę bardzo, choć nadal uważam, że piersi są mimo wszystko zbyt silnie powiązane z seksualnością, więc nie powinno się biegać z dekoltem do pasa w pracy czy na uczelni i dziwić się, że faceci się gapią. Ja sama się gapię na takie kobiety, bo i dla mnie cycki są ładne, tak nam to wpoiła natura. I nie rozumiem oburzenia, że ,,skoro panowie mogą biegać bez stanika, to kobietom też powinno być wolno”. Jeśli umięśniony kolega łaziłby po naszym biurze bez koszulki to też by mnie rozpraszał, więc rozumiem głosy wykładowców na uczelni, że ,,głęboki dekolt na wykładzie może rozpraszać”. Chociaż jestem pewna, że nie reagowałabym tak na każdego kolegę bez koszulki, tylko nielicznych, których uważam za atrakcyjnych. Tak czy siak- są miejsca, gdzie wymagany jest konkretny ubiór i tyle. Nie jestem wierząca, ale zwiedzając kościoły zawsze jestem odpowiednio ubrana, albo mam bardzo dużą chustę, żeby się zakryć. To samo z meczetami, wchodzę z zakrytymi włosami. W hotelowych recepcjach też często są tablice z prośbą, żeby nie latać tam w stroju kąpielowym, mimo że basen jest parę metrów obok i widać plażowiczów przez okno. Człowiek nie oddzieli instunktu od świadomych reakcji- może próbować, ale nigdy nie osiągnie tego w 100%.

I na boga, życie nie jest fair, więc każdy próbuje w nim walczyć wszystkimi atutami, jakie tylko bozia mu dała. Kiedy byłam w liceum, mnóstwo moich koleżanek, które miały większy biust instuicyjnie wiedziało, że jest to atut, którego mogą użyć- na nauczycielu, na koledze z klasy, żeby dał przepisać zadanie, na panu w autobusie, żeby podwiózł je te cztery metry za przystanek, żeby nie musiały iść do domu z przystanku tylko wysiadły niczym z taksówki. I to działało, bo biologia czasami karze nam te osoby traktować inaczej. A może po prostu ten biust dawał tym dziewczynom większe poczucie własnej wartości i to to sprawiało, że ludzie wokół słuchali się tych dziewczyn. Tak, są też i takie, które są zawstydzone swoim dużym biustem i zakrywają go obsesyjnie szalikami i obszernymi bluzami, ale jeśli te kobiety mają do kogoś pretensje o to, że czują się zmuszone tak robić, nie powinny winić tylko ,,samców”, ale również swoje koleżanki, które swoim zachowaniem wzmacniają stereotyp, że jak ładna, to głupia, bo tak im w życiu łatwiej.

Chciałabym, żeby zamiast krzyczeć w niebogłosy, że każdy ma prawo nosić co chce i gdzie chce, a wszystkie krytyczne głosy to szowinizm, patriarchat i nietolerancja, zostały zastąpione zdrowym zrozumieniem, że wygląd zawsze będzie wpływał na to, jak odbierają cię inni. Że biust jest i zawsze będzie mocno powiązany z seksualnością, bo tak mamy to wdrukowane przez naturę. Że nie da się oddzielić podświadomej reakcji na wygląd od świadomych wyborów, bo oba te ośrodki ze sobą po cichu współpracują. I że jak we wszystkim- przesada w żadną ze stron nie jest dobra: ani zawstydzanie kogoś i szufladkowanie go za to, jak wygląda, ani domaganie się, żeby móc na uczelni siedzieć w stroju na imprezę.

10 myśli na temat “Wygląd ma znaczenie

  1. Oceniamy po wyglądzie, bo tak mamy, tak działa nasz mózg, zresztą nie tylko nasz, wszystkich zwierząt. Może po prostu warto na tej ocenie aż tak nie polegać, poza tym warto nie bać się elegancji, szczególnie, gdy nie jest oczekiwana 😊 A jeśli chodzi o biust, to łączenie go z seksualnością jest bardziej kwestią kultury niż natury. Są kultury, gdzie seksualne są łydki, to kwestia umowy, którą potem wdrukowujemy następnym pokoleniom. Pozdrawiam ze wschodniego wybrzeża 😀

    Polubienie

  2. Witaj jakby to nie brzmiało brutalnie każdy eksponuje to co uważa za swój atut. I tu pytanie czemu te panie w większości eksponują tylko piersi gubiac przy tym inne swoje atuty, bo mało, która wyeksponuje inny atut. Czyli pokieruje rozmowe tak, ze umysł podąży za jej ustami. Ogólnie wiekszosc wpada w pułapke, ze jak juz wyeksponowała piersi to prowadzi temat o piersiach czyli dlaczego ludzie patrza. No ale to juz lata zaniedban w kwestii asertywności. I też wielka niechęć kobiet do zmian. I jak zapytać jakaś kobiete to brzmi: jestem kobietą ubieram sie jak chce, mówie jak chce i niech ludzie sobie myśla co chcą.

    Polubienie

    1. Zgaduję, że łatwo jest pójść oo najmniejszej linii oporu i wyeksponować to, przy czym nie trzeba się dużo natrudzić. Dlatego inne atuty się gubią, bo wymagają więcej zachodu.
      Strazznie nie lubię jak ktoś mówi, że ubiera się jak chce, mówi jam chce i nic nikomu do tego, a potem zmusza wszystkich, żeby jego sposób ubierania lub mówienia zaakceptować, polubić i uznać za jedyny słuszny. A potem się dziwią, że budzą niesmak.

      Polubienie

  3. chyba nie chce mi się komentować wspomnianego stereotypu, bo znałem i znam wiele kobiet ładnych i mądrych na raz, i nie mam tu na myśli swoich partnerek /byłych i obecnej/, ale wszelkie mi znane z racji jakichś innych relacji… ale znam też ładne idiotki i mądre brzydule, czyli stereotyp sucks i do hasioka z nim! 😆
    co prawda łatwiej wylaszczyć paskudę, niż nauczyć rozumu kretynkę, ale to już osobna sprawa… jest też takie powiedzonko, żart, że lepiej ponoć być głupim, niż brzydkim, bo to pierwsze mniej się rzuca w oczy 🙂
    a tak bardziej na poważnie, to zapewne jest pewnym ideałem widzieć drugiego człowieka takim, jaki jest, patrzeć nań bez oceniania i bez szacowania, jaki on tam jest mentalnie „w środku”, bez tworzenia też sobie oczekiwań w tym temacie… tak może umieją mistrzowie zen z najwyższej półki, jednak przeważająca reszta ludzi tak już nie potrafi, bo tym po części rządzi podświadomość, nad którą nie ma pełnej kontroli… to jest wykonalne, taka kontrola, ale raczej nigdy w całości…
    ale teraz pojawia się pytanie, czy jest jakiś związek, korelacja pomiędzy wyglądem człowieka i właściwościami jego umysłu?… otóż jest… tylko jaki?… na poziomie świadomego myślenia ten problem jest nierozwiązywalny… więcej nam podpowie intuicja, która opiera się na podświadomości, która przerzuca więcej danych, a do tego szybciej… ale to nadal nam nie wyjaśnia istoty samej korelacji, jak to wszystko działa… intuicja na podszepnie, czy zaryzykować jakieś relacje z daną osobą, czy trzymać się od niej z daleka, ale nigdy nam nie wyjaśni dlaczego…

    opowiem Ci taką historię… kiedyś pewien mój znajomy wplątał się w związek z bardzo toksyczną kobietą, femme fatale, „czarną wdową”, pominę detale, ale całość skończyła się dlań tragicznie… nigdy jej nie widziałem, ale samą sprawę znałem dość dokładnie… jakoś niedługo później miałem jednorazową przygodę z pewną laską, piękną i mądrą „2 in 1″… było naprawdę fajnie i tak na czystą logikę chciało się to powtórzyć… ale coś było „nie tak”, nie wiedziałem co, tylko intuicja mi podpowiadała, żeby się w to nie plątać… posłuchałem, bo ja żyję dość harmonijnie z własną intuicją, mam z nią dobre układy, dogadujemy się… po dość krótkim czasie okazało się, ze ta kobieta to ta sama osoba, do której miał pecha ten mój znajomy…
    p.jzns 🙂

    Polubienie

    1. Bardzo podoba mi się to stwierdzenie, że łatwiej być głupim niż brzydkim, bo to się mniej rzuca w oczy. W sumie ilość lydzi, która wchodzi z nami w interakcje tylko na podstawie doznań wzrokowych jest o wiele większa (mijani codzienie ludzie) niż ci, z którymi rozmawiamy.
      Doceniam intuicję- kopalnia wiedzy, jeśli umie się słuchać jej cichego głosiku.
      W poście nie chodziło mi o to, by dowodzić czy stereotyp ładna i głupia jest prawdziwy, ale raczej o to, że został on stworzony przez kobiety z lenistwa, z tego, że wymagało się od nich przez stulecia, by były ładne i nie mieszały się do nauki oraz, że musimy się pogodzić z tym, że ludzie będą nas oceniać po wyglądzie, bo podświadomość nam tego nie odpuści. Czy stereotyp jest prawdziwy sam w sobie- nie, bo to stereotyp, a każdy stereotyp, mimo ziarna prawdy, nie jest prawdziwy do końca.

      Polubienie

  4. Lata dawne. Moje zdrowie było delikanie mówiąc kruche. Przyszło mi spędzić długie tygodnie na jednym oddziale. Sala chorych znajdowała się na końcu korytarza. Wczesnym rankiem oddziałowa urządzała odprawę. Pani miała swoje lata niemniej dbała o siebie w sposób przesadny. Wymagała aby koleżanki ubierały sukienki lub garsonki medyczne.

    Wraz z sąsiadami przysłuchiwaliśmy się tym rozmowom. Na gruncie logiki trudno było znaleźć wytłumaczenie. Ani to wygodne, ani praktyczne. Ktoś wspomniał, że pewnie ów przełożona pochodziła z epoki w której panie przede wszystkim miały dobrze się prezentować.

    Firmowe ubrania szyto wedle jednego wzorca. Panie dokonywały przeróbek aby dostosować kawalek materiału pod siebie. Niektóre sukienki wydawały się jakieś obcisłe. Raz to brakowało kilku guzików do dawało szansę na wgląd w dekolt. Raz to spódniczka była jakaś za krótka.

    Obowiązkowym elementem stroju były rajstopy. Upalne dni stanowiły istotny powód do zaniechania tej praktyki. Panie najczęściej wybierały cieliste z połyskiem. Może był to znak czasów? Dziś to element damskiej garderoby uznany za passée.

    Polubienie

    1. Teraz o dziwo elegancja nie zawsze jest jeszcze w modzie. Bardziej liczy się, żeby strojem zaszokować i pokazać, że należy się do jakiejś grupy, albo sprzeciwia się jakiejś innej grupie. Koleżanki zawsze mnie pytały, czy czuję się prześladowana przez patriarchalny system, że ubieram spódnice i sukienki. Według nich powinnam mieć kolorowe włosy (najlepiej te pod pachami), jeansy, obszerny sweter albo głęboki dekolt i buntować się swoim strojem. Elegancja odeszła w zapomnienie, chociaż odmienny strój zawsze był wyrazem przynależności do jakiejś grupy- teraz też tak jest.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Przyznam, że frywolne podejście do kwestii związanych ze ciałem nie przemawia do mnie. Mając naście lat można pozwolić sobie na pewne pomysły. Później takie rzeczy mogą popsuć wizerunek danej osoby.

        Sam mam kolegów, którzy nagle dorobili się sporych pieniędzy. Udawali się do fryzjerów. Gościli w studiach tatuażu. W życiu nic nie trwa wiecznie. Przyszło sprzedać mercedesy, wille zamienić na mieszkanie w bloku i ponownie nawiązać kontakt z rzeczywistością. Gość miał smykałkę do biznesu więc chciał zostać handlowce. W mieście mało który przełożony chciał w swoim składzie wydzieranego mięśniaka z dość autorytatywnym podejściem. Ostatecznie jegomość stał się pracownikiem branży budowlanej.

        Polubienie

        1. W branży, w której pracownik ma kontakt z klientem, pracodawca z reguły wymaga dobrej prezencji. Jednak po pobycie w Australii mam luźne podejście do tatuaży. Dosyć sporo tutaj osób je ma i pracują w biurze.

          Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s