Przemyślenia

Czasami trzeba dorosnąć

Zawsze byłam bardzo pewna swoich umysłowych możliwości i uważałam, że pozjadałam wszystkie rozumy świata. Dopiero pod koniec studiów nastąpił przełom i jakieś trybiki w mózgu zaskoczyły na swoje miejsce, pozwalając mi poczuć i zrozumieć rzeczy, które do tej pory robili dorośli, a których nie potrafiłam pojąć.

Było dla mnie kiedyś niepojętym, że można nie przejmować się wyglądem, albo czuć się pewnie w swojej skórze i nie mieć czasu pracować nad swoim wyglądem każdego dnia. Patrzyłam na swoją trochę zaniedbaną mamę, często zbyt zmęczoną, żeby nawet sie umalować i nie rozumiałam, jakim cudem narzeka na swój wygląd, a z drugiej strony ,,nie ma siły”, żeby coś z tym zrobić. Dziwiło mnie, że można ze spokojem tłumaczyć coś komuś po raz setny. Zastanawiałam się, dlaczego niektórzy znajdują w sobie niepohamowane pokłady energii, która pcha ich do celu, mimo, że wszystko im się wali i pali. Nie rozumiałam, co takiego moja rodzina widzi w tych niedzielnych lub imieninowych obiadach, na których wszyscy tylko wydzierali się w niebogłosy (nie, nie kłócili się, tylko wszyscy tak entuzjastycznie rozmawiali, że aż się przekrzykiwali). Nie docierało do mnie, że dorośli mogą mieć tyle złych przeżyć, albo być zwyczajnie złymi ludźmi, że nie potrafili wybaczać, a zamiast tego woleli się pastwić nad innymi. Nie pokrywało się to z tym, co naopowiadały mi księżniczki Disneya. Dużo czytałam na temat psychologii czy rozgryzania ludzkich charakterów i działań, a mimo to zachowania dorosłych nie zawsze były dla mnie zrozumiałe. Ale przede wszystkim najbardziej śmieszyło mnie ,,jak dorośniesz, to zrozumiesz”. Wydawało mi się to obrażać mój intelekt. Jak to ja? Znająca na pamięć psychologiczne dywagacje na temat natury ludzkiej, do czego ja mam niby dorosnąć?

I nagle TO się stało. Nie jestem pewna, czy stało się to na skutek kolejnych życiowych doświadczeń (wcale nie traumatycznych- ot zwykłe pójście do pracy, zamieszkanie z partnerem, zaprzestanie studenckich imprez i powolne dopasowywanie elementów układanki zwanej życiem), a może było to magiczne osiągnięcie jakiegoś wieku biologicznego mózgu, kiedy odblokował się w nim jakiś program pod tytułem ,,nareszcie ma to sens”, może wcale nie stało się to nagle, tylko wszystkie te prawdy życiowe kumulowały się przez lata i w pewnym momencie osiągnęły odpowiedni poziom. Prawdą jest, że wreszcie zyskałam lepszą inteligencję emocjonalną.

Nie piszę tego po to, żeby się pochwalić, ale po to, żeby zastanowić się nad tym, dlaczego niektórzy ludzie nigdy nie dorastają. Może byłam jakimś szczęśliwcem, który wcale nie musiał się starać, żeby zrozumieć i inteligencja emocjonalna wydarzyła się sama (na marginesie, bardzo często mimo że wiem, dlaczego ktoś postąpił w taki a nie inny sposób, albo wiem, jak powinnam sama zachować się w takiej sytuacji, wcale nie oznacza, że podejmę właściwą decyzję. Nad tak zaawansowaną inteligencją emocjonalną jeszcze pracuję), może niektórzy mają do tego predyspozycje, bo mają większą empatię, a może to jakiś dar?

Z całej czwórki dziadków pozostała mi tylko jedna babcia. Jest to kobieta bardzo uparta, stara nauczycielka, która zawsze bardzo egoistycznie ustawiała całą rodzinę pod swoje dyktando, co sprawiło, że jej syn i córka wyprowadzili się na przeciwległy kraniec Polski. Kobieta wcale nie taka schorowana, ale uwielbiająca chodzić po lekarzach dla zyskania uwagi. Walcząca zadziornie z każdym, kto jej zdaniem źle sformułował wypowiedź i w jej mniemaiu ją obraził. Osoba, która na starość przeprowadzała się cztery razy w przeciągu ostatnich dwóch lat, bo tułała się od swojego syna, poprzez córkę, wnuczkę, aż po dom swojej siostry. I z tą ostatnią też juzprzestała rozmawiać. Cała rodzina jej unika i myślę, że to jej wina, że mój tato ( i jego siostra) jest tak okropny w okazywaniu uczuć i nie potrafi poradzić sobie sam ze sobą. I kiedy dzwonię do babci jako jedyna z jej czterech wnucząt równo co trzy tygodnie i słucham jej opowieści o wojowaniu z sąsiadami i o wyrodnej rodzinie, zaczynam rozumieć, że jedną z najgorszych ludzkich cech jest: brak empatii, egoizm i hipokryzja. To one nie pozwalają nam się rozwijać.

Brak empatii nie pozwala mojej babci zrozumieć, jak bardzo skrzywdziła swoje dzieci wiecznym krytykanctwem. Nie pozwala jej dojrzeć, że wcale nie musi doszukiwać się ukrytych złośliwości w rozmowach z innymi ludźmi, ponieważ tych złośliwości tam nie ma. Zaciemnia jej rozumienie zależności międzyludzkich i nie pozwala widzieć sytuacji z perspektywy innych ludzi.

Egoizm każe jej myśleć, że tylko ona wie wszystko najlepiej i że to dla niej wszyscy powinni się starać. Popycha ją w pasożytnicze układy, w których to ona ma być wysłuchana, to o nią należy dbać i tylko jej zdanie się liczy. Egoizm pewnie też nie pozwala jej przyznać się do błędu.

Z kolei hipokryzja nie pozwala jej dostrzec tego, że bardzo często nienawidzi ludzi za dokładnie te same cechy jakie sama w sobie ma.

Jestem cwana, bo łatwo być ,,dobrą wnuczką”na odległość, kiedy wystarczy odcierpieć rozmowę telefoniczną raz na jakiś czas i obie strony sa w miarę zadowolone. Reszta moich kuzynek, a także syn i córka babci zamilkli już na wieki i dla własnego zdrowia psychicznego przestali się z babcią kontaktować. Przykro mi było na to patrzeć i z początku chciałam jakoś pokazać babci, że należy w końcu dorosnąć i zamiast cały czas rozkazywać, wymagać, wojować i wszystkich ustawiać, to warto byłoby stanąć z boku i wyciągnąć rękę na zgodę. Niestety babcia okazała się niereformowalna, a moje trudy pojednania rodziny skończyły się na tym, że rodzina wie teraz, że nawet przy nalepszych chęciach babcia będzie terroryzować całe otoczenie i się odcięli. Dlatego teraz tylko ja dzwonię i mimo że większość naszej dwugodzinnej rozmowy babcia poświęca na paplanie o tym, jacy to wszyscy są źli i że ona zaraz wymyśli, jak odszczekać się sąsiadowi za ostatni raz, to czasami zdarza się jej zapłakać do słuchawki, bo czuje się opuszczona (po czy mówi, że to moja wina, bo wyjechałam do Australii, a gdybym została w Polsce, to mogłaby mieszkać ze mną : ) ).

Dlatego cały czas zachodzę w głowę, czy inteligencja emocjonalna to coś, co po prostu przydarza się szczęśliwcom? Czy jest to coś, do czego trzeba mieć predyspozycje, rodząc się na przykład z większymi pokładami empatii? Może to tylko kwestia przeczytania i zapamiętania wszystkich teorii z psychologii? A może po prostu się do tego dorasta, ale czasmi nawet i 80 lat to dla niektórych za krótko?

23 myśli na temat “Czasami trzeba dorosnąć

  1. „dorosłość” /alternatywnie „dojrzałość”/ to jedno ze słów straszyków służących do manipulowania ludźmi, bo całe ich mnóstwo chce być postrzeganych jako „dorośli”, a ich zachowania jako „dorosłe”… o ile kryteria dorosłości fizycznej, fizjologicznej są z grubsza jasne, to z dorosłością psychiczną, mentalną sprawa się nieco komplikuje… na przykład takie palenie papierosów: dzieciaki biorą się za ten sport, aby być dorosłe, a starsi potrzebują dorosnąć, aby dać sobie z tym sportem spokój… ciekawe, nieprawdaż?… kiedyś odkryłem, że tak naprawdę dorosłość jest wtedy, gdy człowiek ma wyrąbane na cudze definicje dorosłości, na cudze oceny według skali „dorosły – niedorosły”… gdy to odkryłem poczułem się doroślejszy od dorośleja… i może tak jest właśnie z Twoją babcią jest,, że też odkryła ten sekret dorosłości, a realizuje się akurat tak, jak lubi?…
    tu powstaje ciekawe pytanie, kto jest doroślejszy, czy ten kto odpuścił sobie dzwonienie do babci, czy ten, kto dzwoni nadal?… bynajmniej nie chodzi o gusta, bo jedni lubią dzwonić do babci, inni nie lubią, gust nie ma nic wspólnego z dorosłością…
    p.jzns 🙂

    Polubienie

    1. Zgodzę się z pierwszą częścią komentarza, że dorosłość najczęściej zaczyna się wtedy, kiedy przestajemy przejmować się opinią innych i nie zamartwiamy się, co inni o nas pomyślą, czy to wypada czy nie wypada i tak dalej. Jednak uważam, że to jest dopiero początek, bo do pełnej dorosłości brakuje jeszcze oduczenia się tupajia nóżką niczym pięciolatek,, tego nie zrobię, bo się boję, bo to rani moje uczucia, bo nie chcę i tyle”. To nie jest dorosłość, to jest nieumiejętność radzenia sobie z różnymi sytuacjami, jakie rzuca nam życie pod nogi. Czasami w ostateczności trzfba się odciąć od toksycznej osoby, ale czasami wystarczy tulko ograniczyć kontakty, zamiast tupać nóżką i mówić, że,, to dla mnie za dużo „, ,, po co mam się męczyć”. Dorosłość to umiejętność spokojnego poradzenia sobie z taką marudną babcią i nie brania sobie do serca jej komentarzy, a nie odkrzykiwanie jej jak dzieciak, bo jak ją przekrzyczę, albo przestanę się odzywać, to pokaże, że mam rację.
      PS Jeśli dorosłość to,, nieprzyjmowanie się opinią innych”, to wiele egoistów już urodziło się dorosłymi 😅

      Polubienie

      1. trochę nie bardzo… wyraźnie zaznaczyłem, że chodzi o opinie dotyczące naszej doroslości… nato miast sposób w jaki odbieramy wszelkie inne informacje zwrotne od otoczenia to jest już temat na szerszą dyskusję… być może niedorosłe jest zamykanie się na wszelkie takie informacje, ale z drugiej strony jako niedorosłe można uznać przywiązywanie się do tych informacji, robienie z nich sobie problemu, do tego jeszcze bez ich selekcji… niejedna laska zawinie focha na tekst „masz krzywe cycki”, ale doroślejsza przyjrzy się uważnie kto to mówi, po co i dlaczego i od tego uzależni swoją reakcję… mnie wyszło, że człowiek dorosły to taki, który nie zadaje sobie pytania „czy ja jestem dorosly?”, nie ma potrzeby porównywania stopnia swojej dorosłości z innymi…
        na temat egoizmu to wolę się nie wypowiadać… kolejne słowo – straszyk, aby wymuszać na innych pewne zachowania: „masz dwa cukierki, oddaj mi jednego, bo narobię krzyku, że jesteś egoistą”… tymczasem zaś praktycznie wszyscy są egoistami, nawet altruiści, tylko różne bywają realizacje tego egoizmu…

        Polubienie

        1. Egoizm nie jest do końca taki zły, bo dzięki niemu jesteśmy w stanie przetrwać. Natura każe nam dbać o samych siebie, bo inaczej byśmy przepadli.
          Ktoś, kto nie musi porównywać siebie do innych nie jest moim zdaniem dorosły, ale ma wielką wiarę w siebie. Myślę, że niewielu jest dorosłych, którzy nie muszą mieć żadnego punktu odniesienia, bo tak idealnie wiedzą co i jak powinni robić. To raczej wyznacznik głębokiego orzekonania o swojej nieomylności.

          Polubienie

          1. exactly… egoizm to pochodna instynku samozachowawczego, nie jest ani dobry, ani zły, można co najwyżej oceniać, jak „robimy” ten egoizm, można głupio, a można bardzo sensownie…

            skupiłem się jedynie na nieporównywaniu swojej dorosłości z innymi, po prostu nie ma tego pytania „czy jestem dorosły?”… natomiast (nie)porównywanie swoich innych cech i zachowań to już jest szerszy temat… jakieś punkty odniesienia ma chyba każdy, na pewno są jakieś na poziomie podświadomym, a podświadomość to taka „czarna skrzynka”, nie wiemy do końca, co jest środku i jak to działa, psychologia tego jeszcze nie rozgryzła do końca i chyba raczej nie rozgryzie… za to kluczowa jest tu owa wspomniana wcześniej selekcja… jedni przyjmują lajki i dislajki jak leci, od każdego… drudzy przyjmują tylko lajki i otaczają się pochlebcami… jedno i drugie wydaje mi się mało dorosłe… ale jest jeszcze trzeci sposób, przyjmowanie zwrotów jedynie od osób ważnych, które są „kimś” w naszych oczach… zaś najtrafniej nas wypunktują dzieci /do pewnego wieku/, one najlepiej widzą świat taki jaki jest i nie patyczkują się w wyrażaniu opinii…tylko jest jeden szkopuł: dislajk od dziecka nie boli, w końcu „to tylko dziecko, co ono może wiedzieć?”, więc jesteśmy bardziej skłonni do olewania tego, co dziecko mam nam do powiedzenia…

            Polubione przez 1 osoba

  2. Ciekawy post, bo nawiązujący do poprzedniego. Jak już pisałem wcześniej, wraz z etapami życiowymi m.in. zmienia się t.zw. światopogląd. Na ogół dziewczynki wcześniej od chłopców wkraczają w świat dojrzałości (skrajnie 12-14 latki bywaja już matkami 😉 ), a dojrzali mężczyźni znacznie wcześniej osiągają przełom życia dojrzałość/dorosłość. Kobiety jeszcze cenią miłość (nieraz od pierwszego wejrzenia), a mężczyźni już poszukują stabilizacji. Gdy kobiety jeszcze korzystają z etapu dorosłości, to mężczyźni już odczuwają minusy ( 😉 ) starości. Gdy kobiety wchodzą w etap starości to mężczyźni albo leżą już w grobie, albo jeszcze kołatają się na wózkach inwalidzkich. To jest ogromne uproszczenie, ale chyba tłumaczy dlaczego między ludźmi jest tyle nieporozumień nie wynikających z charakteru, a raczej z doświadczenia.
    Nauczyciele (wiem to, bo sam nim byłem z wykształcenia i zawodu) to niezbyt mili współtowarzysze. Jednak czasami warto się zastanowić nad argumentami, czy uwagami jakie ciągle serwują.

    Polubienie

    1. Wychodzi na to, że należałoby kilkakrotnie w życiu zmienić partnera, żeby dopasować go do naszych przemian. W przeciwnym razie będziemy się wiecznie rozwijać w rozumieniu świata. Ja mam wrażenie, że w moim pokoleniu to panowie bardziej wierzą w miłość od pierwszego wejrzenia, kobiety zaczynają patrzeć na to bardziej praktycznie, a panowie bujają w obłokach.
      Obie moje babcie były nauczycielkami- jedna wymagająca, ale wyrozumiała, otwarta na dialog, druga wymagająca i nie znosząca sprzeciwu. Niestety uwagi tej drugiej rzadko kiedy wnoszą coś wartościowego.

      Polubienie

      1. A może lepiej, równolegle ze zmianą partnera, zmieniać też siebie? Podobno człowiek do śmierci się uczy … no może nie każdy. 😉
        Nawiązałem do tych „etapów życiowych”, bo w powiązaniu z genetyką, nabytymi cechami charakteru, wpływami środowiska, itp. czynnikami jest to niezła mieszanka wybuchiwa, którą trzeba stosować z wielką ostrożnością. Zastanawiałaś się może nad tym, że Twój nieudacznik z poprzedniego postu może być idealnym partnerem dla innej? Podobnie mogło być z Twoją babcią, która w życiu mogła trafiać na złe miejsca i czas.

        Polubienie

        1. W myśl,, każda potwora znajdzie swojego amatora”, mój nieudacznik pewnie znajdzie dziewczynę, która będzie z niego zadowolona. Albo może ją będzie kochać prawdziwie/ nauczy się do tego czasu kochać, więc dla niej będzie zachowywać się inaczej. Kto wie.
          Myślę, że są pewne,, uniwersalne cechy”, które zrobiłyby z mojej babci trochę mniejsze utrapienie dla otoczenia, ale babcia mimo tylu doświadczeń życiowych nadal nie rozgryzła zagadki, dlaczego reszta rodziny ją unika. Ten brak autorefleksji u niej bardzo mnie dziwi. Z rozmów z nią wynika, że ta rodzinna klątwa wzięła się już od jej rodziców, przeszła na nią, po czym częściowo dotknęła złym charakterem jej dzieci, i na pewno po części mnie- te złe cechy jakby rozcieńczają się co pokolenie na skutek normalnych małżonków, których dobrała sobie babcia i jej dzieci.

          Polubienie

          1. Te ,, uniwersalne cechy”, jak je trafnie określiłaś, zgrabnie wyraża mądrość ludowa w powiedzeniu: „Jak nie wiesz jak się zachować, to zachowaj się porządnie”. Pewnie moglibyśmy dalej wymieniać przypadki i cechy je charakteryzujące, ale chyba nie o to chodzi. Już przecież w starożytności zauważono, że tylko dopasowanie dwóch połówek jabłka gwarantuje pomyślność związku. Ta doktryna Platona zachowała się do dzisiaj i obowiązuje we wszystkich psychospołecznych naukach.
            Prawdą jest też, że zamiast szukać „dwóch połówek” nieraz warto zmieniać tę niby połówkę już odnalezioną, ale jest to proces b. skomplikowany, przekraczający możliwość wielotomowych opracowań naukowych. Oczywiście w jakimś sensie teza Platona dotyczy też Twojej babci.
            Moje obie babcie w krótkim czasie także były nauczycielkami, ale jedna była b. kochana, bo obdarzała mnie sutymi prezentami i za rączkę odprowadzała do szkoły. Natomiast druga babcia była sroga dla mnie i całej rodziny, bo wszystko jej przeszkadzało, dlatego była niezbyt lubiana. Dopiero po 30-40 latach zorientowałem się, że gdybym słuchał uwag tej „niedobrej” babci, to pewnie bym w życiu więcej osiągnął. Ja zmądrzałem dopiero po 40 latach …

            Polubienie

            1. Teraz pytanie czy,, więcej osiągnąć ” oznacza też,, być szczęśliwym „? Dla mnie to dwoe osobne kwestie i szczerze powiedziawszy batdziej gonię za sukcesem i satysfakcją z nim związaną, niż za szczęściem, więc posłuchałabym babci nr 2.

              Polubienie

  3. Pełna zgoda. Sukces i szczęście, chociaż idą w parze to nie to samo. Pisząc „więcej bym osiągnął” miałem na myśli pełną gamę celów życiowych, których – rzekomo wg tej „złej” babci – nie starałem się nawet wyznaczać. Ciekawy jestem jak spojrzysz na swoje życie po 30-40 latach. 👍

    Polubienie

  4. Gratuluję szybkiego „dorośnięcia” – do tych wniosków do których Ty doszłaś już po studiach ja dochodziłam dużo dużo dużo dłużej. Moi rodzice też wiecznie mnie krytykowali ale nauczyli jednego – te niedzielne obiadki których kiedyś nienawidziłam i często się wymigiwałam były po to, żebyśmy jako rodzeństwo utrzywywali ze sobą kontakt. Wszystko było po coś. Zazdroszczę Ci że dużo wcześniej doszłaś do takich wniosków – mi wydaje się że za dużo lat zmarnowałam na szarpanie się z niereformowalnymi

    Polubienie

    1. To tylko jedna dziedzina życia, którą udało mi się wstępnie zgłębić. Myślę, że nieważne, kiedy się pewne prawdy pojęło, ważne, że w końcu one do nas dotarły. Niektórzy całe życie spędzają,, nieświadomie”.
      Inna sprawa, że zapewne mnóstwo z nas dobrze wie, jak wszystko powinno wyglądać w teorii, ale niestety brak nam odwagi na zastosowanie tej wiedzy w praktyce. Jest duża przepaść pomiędzy wiedzieć a zrobić. Sama się z tym jeszcze zmagam.

      Polubienie

      1. „”””Myślę, że nieważne, kiedy się pewne prawdy pojęło, ważne, że w końcu one do nas dotarły. Niektórzy całe życie spędzają,, nieświadomie”””. – te same słowa kiedyś wypowiedziała moja siostra – ważne że w ogóle pojęłam 🙂

        Polubione przez 1 osoba

  5. Można by zwalić na demencję, ale skoro zawsze taka była… Cóż, wiek na pewno nie pomógł 😀 Sama wiem, że najtrudniej pogodzić się z tym, że ktoś już taki jest, i nie da się go zmienić. Długo starałam się zasłużyć na uczucie ciotki, aż w końcu dorosłam i zrozumiałam, że to działa na mnie destrukcyjnie, a przede wszystkim, że moja ciotka jest zwykłym człowiekiem, i albo kocha mnie taką, jaka jestem, albo do widzenia. To było przykre, uświadomienie sobie tego, ale od tamtej pory wielka ulga…

    Polubienie

    1. Zaryzykowałabym stwierdzenie, że na starość te negatywne cechy to potrafią się nawet jeszcze bardziej uwypuklić i wtedy nikt z taką osobą nie ma ochoty mieć do czynienia. Najgorsze jest to, że mimo że ci ludzie mają tak dużo życiowych doświadczeń, to nadal nie potrafią dostrzec swoich mankamentów. Albo może im się nie chce…

      Polubione przez 1 osoba

  6. witaj,
    Jak mawiał Józef Stalin punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Tak jak Hitlera możemy dzis ocenić jako zbrodniarza, ale możemy popatrzeć przez pryzmat pchnięcia nauki do przodu. Celowego i przypadkowego jak masa uciekinierów czyli inzynierow w usa. Dzięki wynalazkom polskich żydów sobie blogujemy… a teraz już tematycznie po prostu ludzie tworzą swój świat w swojej głowie i problemem jest zderzenie z innym światem. Twoja babcia jak i Ty chcecie by inni byli z waszego świata czyli działali według waszych wyobrażeń jak inni mają funkcjonować. Kto nie był w stanie wytrzymać w swiecie babci po prostu poszedł w swój świat.

    W Twojej relacji telefonicznej tak na prawde męczy Cię nie brak empatii i przerzucanie winy, tylko strach przed przejęciem sposobu myślenia także o sobie. TO można przepracować i taka rozmowa może być mniej męczaca.

    co to jest ta dorosłość? Bo dla mnie to sztuczny twór. Rozumujemy przez wzorce. Jeśli coś zrozumieliśmy znaczy ze dany wzorzec w nas zakiełkował. Stąd gdy świadomie chcemy go unikać pojawiają się emocje do tych co ulegają wzorcowi. lub efekt hipokryzji gdy ulegamy wzorcowi, i dostrzegamy go u innych. Wtedy krytykujemy wzorzec.

    Polubienie

    1. Powiedziałabym raczej, że każdy ma swój świat i trik polega na tym, żeby nasze światy nie walczyły ze sobą, tylko wchodziły w interakcje, które pomogą nam udoskonalić nasz mały świat na podstawie tego, co podpatrzymy w świecie innych ludzi. Moja babcia żyje według przekonania, że światy innych są niepoprawne, dlatego należy je zwalczyć i zastąpić jedynym poprawnym światem-jej własnym.
      W mojej relacji z babcią zdecydowanie męczy mnie to, że mimo tak wielu życiowych doświadczeń babacia nadal nie potrafi zrozumieć, że problem jej braku relacji z rodziną tkwi w jej krytykanctwie i chęci do walki ze wszystkimi. Nie rozumiem, jak można być tak bardzo pozbawionym refleksji, bo sama uwielbiam czytać o psychologii, rozmyślać o tym, jakie były moje motywacje w różnych sytuacjach, jakie wydarzenia sprawiły, że zachowuję się tak a nie inaczej itd. Dlatego niepojętym jest dla mnie, że ktoś nie jest zdolny do autorefleksji mimo tak długiego życia. Nie boję się, że stanę się jak ona, ani nie boję się, że może ma rację, ani nie staram się jej edukować. W sumie nie do końca zrozumiałam, czego według Ciebie się boję w tej mojej relacji z babcią… Ale raczej męczy mnie, że nie jest ona zdolna do autorefleksji.

      Polubienie

      1. Twoja babcia jest zdolna do autorefleksji tyle, że wyciągnięte wnioski zmuszałyby do zrujnowania świata który zna. Lub do siegania do wiekszego nacisku na innych za pomoca psychologicznych technik w myśl zasady wszyscy zrozumieja mnie i nikt już nie bedzie miał mi nic za złe. Widzisz to sa pokolenia, które były nauczone że swoich racji broni się siła, a zawstydzanie sprowadzanie poczucia winy publiczne ośmieszanie to działania ok bo niby otwieraja oczy rozmówcy… dopiero inne myślenie sie wszczepia od końca lat 90…

        Dobra inaczej skoro wprost jest nie jasne. Nie może Cię zmęczyć nic do czego nie masz emocjonalnego stosunku.
        Czemu odczuwasz emocje na brak autorefleksji Twojej babci? Czemu oczekujesz od siebie, ze jej coś wytłumaczysz, a od niej, ze to zastosuje? czemu uważasz, ze odpowiadasz za jej relacje z rodziną lub sasiadami? I czemu jej krytykanctwo robi na Tobie wrażenie? To wszystko blokuje Cie na czerpanie z jej świata. Bo wbijano nam program jeśli wejdziesz między wrony… skupiasz swoja uwage na jej krytykanctwie i jej opini. Są światy autodestrukcji i ich nie zmienimy, co więcej jeśli my wchodzimy do nich chcac je zmienić stajemy sie intruzami. Ale gdy zneutralizujemy emocje, przestaniemy czuć obowiazek reakcji. Tylko to miewa skutek uboczny. Bo wtedy babcia dostanie dwie opcje zmienić sposob rozmowy, lub sama sie odciac.

        Polubienie

        1. Szczerze powiedziawszy zawsze wydawało mi się, że tak jak opisujesz, wychowywało się mężczyzn- mieli bronić swoich racji i przeć do przodu. Kobiety wychowywało się raczej na potulne, posłuszne i takie, żeby nie pyskowały, no chyba, że do swoich dzieci musiały przejawiać trochę cech z męskiego wychowania, bo dzieci rozniosłyby dom.
          Masz rację, że męczy nas tylko to, co wywołuje u nas emocje, najczęściej te skrajne. Ale przeszłam już etap edukowania babci i próby naprawiania jej relacji z innymi. Teraz po każdej rozmowie z nią jestem po prostu pod wrażeniem, że można być aż tak głęboko nierozumiejącą istotą, że płacze się z samotności i nadal swoim absurdalnym zachowaniem odpycha się ludzi. Może to zabrzmi przedmiotowo, ale teraz jej zachowanie jest dla mnie jak ciekawy obiekt badań- po prostu zadziwia mnie, że można tak funkcjonować.

          Polubienie

          1. Najwiekszy pozór z tą potulnością kobiet. Konia z rzędem, dla kogoś kto nie widziaľ krzyczacej na kogoś w miejscu publicznym kobiety. Np. Targ sklep czy przystanek autobusowy. Nauczycielki szczegolny przykład tej potulności. Jedynie przed silniejszym robia sie potulne. Np. Dyrektor na wizytacji na lekcji, mąż. Bo np. Prace domowe to wyraz sprzeciwu wobec facetów. W myśl prostej zasady sprząta ten komu bałagan przeszkadza, a potem to już nawyk.

            No można płakać z samotnoci i nie widzieć problemu w absurdalnym zachowaniu. Tylko, ze ten mechanizm jest tak wgrany w nasze umysły i DNA, ze trudno sie mu oprzeć. Jakie emocje krążą wie każdy kto wpadł w tę pułapkę po np. zerwaniu. A każdy co został obarczony słuchaniem przyjaciela/ółki wie że umysł jest już zajęty przeżywaniem emocji więc argumenty nie dotrą bo nie te emocje…

            Nie brzmi przedmiotowo. Co więcej jest to w naturze człowieka. Uczyć się na cudzych błędach to najlepsza nauka. I przyjemniejsza niż doświadczać.

            Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s