Zdrowie psychiczne

Jak przestrzeń oddziałuje na ciebie?

Wnętrze lupanaru (domu publicznego) w Pompejach

Przestrzeń, w jakiej spędzamy bardzo dużo czasu ma ogromny wpływ na nasze emocje, samopoczucie i chęci do życia. Nasz dom powinien byc naszym azylem, w którym możemy odpocząć od trudów codzienności i zaszyć się w bezpiecznym kącie zdala od problemów. W dobie pandemii i przymusowego siedzenia w domach, zamknięci w małych, często dołujących przestrzeniach, zaczynamy czuć się psychicznie coraz gorzej, a ilość problemów psychicznych i samobójstw zaczyna wzrastać. Czy przestrzeń, jaka nas otacza naprawdę może aż tak bardzo na nas oddziaływać?

Okazuje się, że nasze mieszkania i to jak są zaaranżowane w znaczący sposób wpływa na nasze emocje, daje lub odbiera nam motywację, igra z naszymi emocjami, zmienia naszą jakość snu i pośrednio wpływa na nasze relacje z ludźmi poprzez manipulację naszym samopoczuciem. Na swoim własnym przykładzie mogę powiedzieć, że skala tego oddziaływania jest ogromna. Na początku mojej przygody z Australią mieszkałam w małym mieszkaniu z czwórką innych ludzi i przyszło mi dzielić malutki pokoik z miłą Hinduską. Niestety o ile ludzie w mieszkaniu starali się być mili, a może raczej każdy próbował chować się w swojej norze, to mieszkanie bardzo odbiegało od spełniania jakichkolwiek standardów. Mieliśmy paskudne okienka, w kótrych ze starości szyba zaczynała odłazić od ramy okiennej, łazienka wyglądała jak sala szpitalna z identycznymi kafelkami zarówno na ścianach jak i na podłodze, w kuchni stała kuchenka, z osmolonymi palnikami, a główny wynajemnca mieszkania zagnieździł się w salonie, w którym zbudował sobie zasłonę z kartonów i nazywał to swoim pokojem. Ogólnie mieszkanie było zagracone wszystkim, co już jakiś czas temu przestało działać i tym, co jeszcze działało i zastępowało pokolenia zużytych sprzętów domowowych.

Nie muszę mówić, że taka przestrzeń działała na wszystkich co najmniej dołująco. Pamiętam, że przede wszystkim wzbudzała we mnie poczucie, że jestem biedna i nic mi się nie należy, bo przecież świat tak paskudnie wygląda, że aż nie ma się ochoty wracać do własnego kąta i nie ma się siły z tym walczyć. Mój poziom stresu, niezadowolenia i w sumie nawet agresji rósł za każdym razem, kiedy tylko przekraczałam próg mieszkania. Dobijała mnie myśl, że znowu znajdę się w zagraconej przestrzeni, w której po prostu miało się poczucie, że się dusi.

Bardzo współczuję ludziom, którzy właśnie w takich mieszkaniach utknęli podczas obowiązkowych lockdownów, lub muszą odbywać tak kwarantannę. W czasach, kiedy możliwość ucieczki od takiej przestrzeni poprzez pójście do biblioteki, do parku, na spacer, do galerii jest niemożliwe, nie dziwi mnie, że ludzie zaczynają podupadać na zdrowiu psychicznym. To nie jest tylko spowodowane brakiem rozrywek czy brakiem kontaktu z innymi ludźmi, ale jest również napędzane widokiem zagraconych, obskurnych wnętrz, które stały się naszymi więzieniami.

Aby dana przestrzeń pozwalała nam na dobry wypoczynek, musi odpowiadać naszym gustom, musi nam się podobać i musi spełniać nasze potrzeby (estetyki, funkcjonalności). Ważnym jest również, żeby mieszkanie nie było bardzo zagracone, ponieważ to wprowadza poczucie chaosu do naszego życia. Zdecydowanie nadmiar walających się po półkach bibelotów i rupieciarnia sprzętów domowych w kącie bombarduje nas nadmiarem bodźców wzrokowych, które nas męczą. Nie od dziś wiadomo, że często ludzie zaczynają wychodzenie z depresji od posprzątania bałaganu, który do tej pory ignorowali. Ludzki mózg bardzo lubi symetrię i uporządkowanie. Możliwe, że dlatego, że symetrię możemy bardzo często znaleźć w naturze i ludzki mózg nadal pożąda tego na poziomie podświadomym. Bardzo pozytywnie oddziałują na nas większe przestronne miejsca, w końcu nikt nie chce siedzieć w małym pokoiku, który przypomina klatkę. Niestety w XXI wieku przestrzeni coraz bardziej nam brakuje, a mieszkania stają się tylko mniejsze, więc tego problemu nie jesteśmy w stanie przezwyciężyć. Możemy jednak próbować tworzyć wnętrza minimalistyczne, pozbyć się zbędnych przedmiotów, albo przemalować pokój na jaśniejsze kolory, które optycznie poszerzą przestrzeń. Unikajmy za to zbyt dużej ilości pstrokatych kolorów, ponieważ znów- dają nam one zbyt wiele bodźców i mogą nas męczyć. Warto jest się również przyjrzeć temu, żeby otaczająca nas przestrzeń była funkcjonalna. Nie musimy inwestować w jakieś piękne dekoracje z kolorowych gazetek. Lepiej skupić się na zainwestowaniu w dobre łóżko (w którym i tak spędzamy prawie jedną trzecią życia), albo wygodne krzesło i biurko, szczególnie że wielu z nas utknęło na pracy zdalnej. Jeśli możemy wygodnie spędzić czas w danej przestrzeni, na pewno nie będzie ona aż tak wielkim źródłem stresu. Na koniec warto wspomnieć, że nie ma jednego idealnego mieszkania, które uszczęśliwiłoby swoim wyglądem i funkcjonalnością każdego, ponieważ wszyscy mamy inny gust i na pewno skopiowanie pomysłów z blogów/ gazet/ telewizji/ zdjęcia z Instagrama nie da nam ostatniego ważnego elementu, jaki pozwala nam się cieszyć daną przestrzenią. Skopiowanie pomysłu odziera naszą przestrzeń z jej indywidualności, dlatego powinniśmy spróbować dodać jakieś elementy wystroju, które je spersonalizują. Choć ogóle wytyczne dotyczące ”dobrej przestrzeni” są dla większości ludzi podobne, to powinniśmy mu nadać ”duszę”.

Przestrzeń, jaka nas otacza jest bardzo ważna i jeśli jest źle zagospodarowana, to może oddziaływać na nasze zdrowie psychiczne w bardzo negatywny sposób. Zwróćmy na to uwagę, szczególnie w czasie pandemii. Może wystarczy uprzątnąć graty, wyrzucić nadmiarowe bibeloty, które nachomikowaliśmy przez lata, może to czas na odmalowanie ścian, albo chociaż kupienie pościeli w radosnych/ eleganckich kolorach. Może tak mały drobiazg wystarczy, aby znów poczuć spokój umysłu, motywację i pogodzić się ze sobą?

7 myśli na temat “Jak przestrzeń oddziałuje na ciebie?

  1. Ja zawsze w domu czułem sie najlepiej, ale podejrzewam że to głównie dlatego że jestem kimś, kogo można nazwać introwertykiem, a dodatkowo moje stany depresyjne sprawiają, że stronie od ludzi. Czy aranżacja ma jakiś wpływ? Na jednych zapewne większy, na innych mniejszy. Ja osobiście na to nie zwracam jakiejś szczególnej uwagi, bardziej liczy się dla mnie samo miejsce.

    Polubienie

  2. Zbyt dużej powierzchni mieszkania nie lubię ze względów praktycznych (za dużo sprzątania). Lubię prostotę, dlatego żadnych zbytecznych mebli i gadżetów. Ponieważ jest ze mną kotka, musi być drapak i to jest jedyny mebel, który mi się nie podoba, a który musi być. Za wizytami gości nie przepadam, wolę spotkania w knajpkach czy kawiarniach. Jeśli nie ma moich ulubionych programów (sport i spektakle operowe i koncerty muzyki poważnej) telewizor musi być wyłączony, a jedyne dźwięki to te, które przychodzą z zewnątrz.
    Jestem już na tyle wiekowy, że żadnych zmian w upodobaniach nie przewiduję. 😉

    Polubienie

    1. Zmiany w upodobaniach wcale nie zależą od wieków. Ja mogłabym niczego nie zmieniać w moim mieszkaniu przez długie dekady, bo brak zmian odczuwam jako stabilizację. Z kolei moja mama przy braku zmian nudzi się strasznie.
      Zawsze chciałam mieszkać w domku jednorodzinnym, ale po tym jak się nasprzątałam austraijskich domów, to już mi przeszło. Dokładnie tak jak mówisz- można sprzątać i sprzątać. Zanim się skończy ostatnie piętro, trzeba z powrotem zaczynać od parteru : )

      Polubienie

  3. Witaj BurgundowyKangurze 🙂
    Właśnie z powodu przestrzeni powstaje tyle konfliktów między partnerami o… ich wygląd. O ile kobieta zauważa na mężczyźnie i będzie mówiła czemu nie nosisz tego, co Ci kupiłam, mógłbyś się ogolić itp. To w drugą stronę zastanawia się, czemu facet się nie cieszy, że optycznie się powiększyłam/ pomniejszyłam, albo inaczej optycznie zmniejszyłam pokój 🙂 bo niestety pokój ma inne parametry niż salon fryzjerski (oświetlenie itp)

    Polubienie

    1. Nie myślałam jak do tej pory, że wygląd przestrzeni mógłby być w jakiś sposób sprzężony z zauważaniem wyglądu, hymm..
      Jeśli facet nie zauważa, że jego dziewczyna ”pomniejszyła pokój” poprzez to, ze sama się powiększyła, to jakiś mało spostrzegawczy ten pan : ) Chyba podoba mi się to stwierdzenie, że może zmniejszyć pokój poprzez swoją własną zwiększoną wagę. Dobre : )

      Polubienie

      1. O tym się nie myśli, nie mówi, ale stosuje każda kobieta.., która dobiera makijaż. Zresztą wystarczy zobaczyć jak niektórzy osobnicy zajmują np. pół miejsca w firmie, bo w dany dzień dobrały sobie ubiór, by wzrok i uwaga koncentrowała się na nich. Lub dobitny przykład proszę mi opisać jak wygląda sala na której wręczają Oskary, ciężkie, bo salę starają się przejąć wszelkie gwiazdy kreacjami. Albo opisać mi wygląd knajpy z filmu Desperado. Łatwiej będzie opisać włosy Antonia Banderasa w tej scenie:)

        Nie koniecznie trzeba zwiększać wagę. Wystarczy wejść do dowolnego salonu ubrzydzającege 🙂
        Nie podałem przykładu, że kobieta przybrała na wadze.
        Raczej coś ciekawszego, co kobieta robi, a to jest wręcz ewenement. Potrafi zrzucić 20 kg, ale że jak podkreśla odchudza się dla siebie, to od razu poleci do fryzjera, by dobrał jej wygląd, przy którym wygląda jakby przybrała na wadze 30 kg 🙂
        Zresztą proszę zrobić przybliżony eksperyment. Postawić przed oczami obrazek.
        Najpierw popatrzeć na niego lewym okiem. Potem popatrzeć prawym.
        Po męsku i po kobiecemu.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s